czwartek, 8 marca 2018

Napalm Death - The Code Is Red... Long Live the Code (2005)




Przekaz będzie zwięzły, idealnie dopasowany do charakteru jedenastego długograja Brytoli. Swego czasu zdefiniowali grindcore, w chwilę później zorientowali go na death metal i z każdym kolejnym krążkiem udoskonalali formułę, która już dawno przyniosła im status legendy. Może nie zawsze podejmowane kroki były na miarę ich wielkości, ale nigdy też totalną kichą nie obrazili swoich fanów, poziom wysoki niczym niemiecka motoryzacja utrzymując. The Code is Red...Long Live The Code, to jeden z największych powodów do dumy, album rewelacyjnie zaaranżowany, kontrolujący w mistrzowski sposób hałas intensywnie generowany. Jadowity, energetyczny, wręcz tryskający adrenaliną - jak spore grono komentatorów zauważało, ze sporym udziałem punkowych korzeni w strukturach kompozycji. Świeży, pomimo iż nie przynoszący przecież znacznych zmian, nieco urozmaicony (Morale) i przez ponad trzy kwadranse w mistrzowski sposób emocjonujący. Ciekawy kontekstowo i zaangażowany społecznie, z błyskotliwymi i racjonalnymi przemyśleniami zawartymi w dosadnych lirykach. Nie zbaczając z obranej drogi, nadal stanowiąc niewyczerpane źródło inspiracji, w szybkich pociskach skumulowali całą esencję wielu lat doświadczeń, zasługując na ogromny szacunek. Gromkie brawa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj