czwartek, 20 września 2018

The Party (2017) - Sally Potter




Kameralna psychodrama w doskonałej obsadzie, jednak robiąca wrażenie dość pretensjonalnej i ze względu na fundamentalną intrygę i idącymi z nią pod rękę zachowaniami postaci mało autentycznej próby teatralizacji kina sprowadzonej li tylko do ograniczonego stylistycznie teatru telewizji. Problem właściwie polega na tym, że te dialogi są przeforsowane i te relacje pomiędzy bohaterami wzbudzają bardziej konsternację niż zdrową, bo konstruktywną ciekawość. Niezrozumienie idei stojącej za tym projektem, a nawet bardziej przeintelektualizowana formuła odpycha mimo, iż aktorsko jest dobrze. Rządzące sceną swoiste ADHD drażni i sprowadza oglądanie do procesu na siłę poszukiwania tego co pozytywne, bez niestety większego sukcesu. Natłok obłędu rośnie w postępie geometrycznym, postaci kompletnie gubią racjonalizm i chwilami jest po prostu absurdalnie i irytująco nachalnie, z przesytem, który w większej dawce niż te 70 minut projekcji byłby nie do zniesienia. Zniosłem te katusze tylko dzięki krytycznemu odbiorowi z kąśliwym zacięciem i perspektywą wyżycia się w tekście. ;) A może sobie żartuję i wkręcam? ;) Domniemywam sobie, iż ktoś tutaj stojący za kamerą próbował się bawić nieudolnie w Polańskiego, ale tego Polańskiego sprzed lat pięćdziesięciu, a ja zostałem nieświadomie dla jego uciechy poddany sprawdzianowi wyrozumiałości wobec artystycznej woltyżerki i odporności na groteskowy absurd. ;) Ufff. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj