Zaskakująco dużo poczucia humoru, brytyjskim charakterem (w wydaniu konkretnie australijskim) przesiąkniętego, w filmie o tematyce śmiertelnie poważnej. Bez niego być może historia z pozoru „uwalniana od sekciarskiego ześwirowania” przybrałaby wyłącznie specyfikę nie do zniesienia, nabrzmiałą od histerycznej powagi. Nikt tu na szczęście niczego wprost nie ocenia - postaw zachowań czy motywacji. Więcej, sama Campion jak często bywa z premedytacją prowokuje do wzmożonego oburzenia, a to co z ekranowego kosmatego podpuszczania wynika, poddane zostaje wyłącznie wartościowaniu widza, ale rzecz jasna pomiędzy wierszami i w reakcjach aktorskich, sugestii jest bez liku. Rola Harveya, przemiana w działaniu ciekawie zostaje rozpisana, gdy z początku do akcji wkracza z impetem i od razu dominacje przejmuje, by wraz z rozwojem wydarzeń zupełnie stracić przewagę. To fascynujące w jaki sposób i jakie metody i techniki wpływu stosuje, by przed inną manipulacją uratować, ale też znakomita Kate nie pozostaje dłużna (to sedno tego obrazu), kiedy swoją zmysłowością młodą potrafi dojrzałego by się wydawało faceta owładnąć. To uwikłanie w gierkach jest niezmiernie interesujące, więc dyskusje pomiędzy parą głównych bohaterów to najlepsze co wydaje się mogło tej zmieniającej w trakcie charakter historii się przydarzyć. Wtedy do głosu dochodzi samo gęste emocjonalnie, zaczynamy rozumieć iż umysł jest buntownikiem, a nie sługą. Finał „dymu” jest na grubo, dramatycznie humorystyczny - groteskowo tragikomicznie zaskakujący. W sumie to rozwój sytuacji, scenariusza zawijasy powinny mnie na takie odjechane nieco rozwiązanie przygotować. :) Dobra zatem to psychologiczna rozkmina w lekko rozrywkowej formie i w filmografii Campion może nie to co najlepsze, co interesująco urozmaicające ogólnie ambitnie i niepokojąco przede wszystkim poważne.
P.S. Ciekawi mnie czy Campion słabość iz amiłowanie do Keitela kochanka, sięgała dalej niż tylko poza zawodową styczność. AI oficjalnie twierdzi iż „Jane Campion i Harvey Keitel, mimo że są wybitnymi postaciami kina, prywatnie nie są parą. Łączy ich jednak wieloletnia, zawodowa przyjaźń i głęboki wzajemny szacunek, ukształtowany podczas pracy nad filmami".
