Gus Van Sant kręci tutaj właściwie Pieskie popołudnie 2, piętnując bezwzględność i hipokryzję rekinów finansjery oraz zaznaczając rolę i moc sprawczą medialnej interwencji, w opartym na faktach, klasycznie zrealizowanym bo nawiązującym do wielokrotnie przepracowywanych szablonów stylistycznych, kinie spod znaku ogólnie heist movie. Pozornie bez większego wysiłku przedprodukcyjno-produkcyjnego ogarnia temat właściwie, lecz po seansie pozostało we mnie poczucie niedosytu, a powiązane być może ono z gładkim prześlizgiwaniem się przez kolejne etapy wydarzeń i zaniechaniu rozwijania pobudzających intelektualnie kontekstów pobocznych. Niby obsada gra jak należy i gra narracja oraz głównie konwencja, bowiem Desperat zainscenizowany jest zarówno surowo, kładąc nacisk tak na aspekt quasi dokumentalny, z wplataniem ujęć z kamery dziennikarskiej, jak i stawiając przede wszystkim na odzwierciedlenie realiów filmowania kina dramatu i akcji z lat siedemdziesiątych, ale coś mi to wszystko nie wgryzło się pod czachę jakbym oczekiwał. Miało być zakładam ekstremalnie gęsto od adrenaliny, napięciem obgryzanie pazurów prowokując i wiarygodnie rzecz jasna psychologicznie, a widz miał czuć jakby przebywał w środku wydarzeń, bądź obserwował je na żywo relacjonowane i te zdaje się jasne techniczne intencje są poniekąd zrealizowane, tylko że wszystko jednocześnie wydaje się takie perfidnie, sztucznie rozmyślnie wystylizowane, a być może i przez to opresyjne wobec postaci centralnej odczucia nie posiadają tak silnie oddziałującego wpływu na widza (przynajmniej na mnie), aby poczuć na maksa „tytułową” skrajną desperację ofiary stającej się z poczucia bezradności przytrzymującym zakładnika szaleńcem. Koncentracja uwagi też sfokusowana jest na pozornie fałszywej empatii jaka rodzi się pomiędzy dwiema ofiarami złożonej sytuacji i to ma siłę i w końcu empatycznie rusza, boli mnie widza, szczególnie gdy epilog wyraźnie tą kwestię podkreśla. Tylko że poza tym jednym bardzo intrygującym, niestety rozmywającym się detalem (który mógłby wyciągnąć wymowę na teren szerszy), pozostałe sprawiają wrażenie, iż zabrakło w realizacji naprawdę charyzmatycznego, szczerego, na cały gwizdek zaangażowania i tym samym potencjał zaprzepaszczono.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz