Godzina siedemnaście seansu, bez właściwie budżetu, bardzo na surowo, typowymi dla takiego wyzwania dość ascetycznymi rzecz jasna metodami. Naturalne, swobodne zbieranie doświadczeń bez krępującego scenariusza, jakby to był jedynie pod koniec wsparty artystycznie motywowanym muzycznie obrazowym fragmentem improwizowany reportaż, a nie przygotowana skrupulatnie fabuła, więc jeśli ktoś dotąd nie zorientowany na co się pisze, to proszę bardzo wyobraźnia już mu wymiar formy podpowiada. Idealnie w punkt taki jak sobie wyobrażam obraz intelektualistów młodych, od jakiegoś już czasu obracających się w wymagającym świecie dorosłości i raz biorących na siebie prawdziwą odpowiedzialność za siebie oraz swoją przyszłość, a dwa raczej bujających jeszcze w chmurach filozoficzno-ideologicznych, wciąż wolnych elektronów, których w procesie wychowania w warunkach komfortowych nauczono że mogą wszystko, bo są warci wszystkiego i nie powinni się bać żyć oryginalnie, spontanicznie, zupełnie inaczej niż pokolenia im wcześniejsze – bardzo, bardzo dobrze! Z dystansem, z lekkim na pozór ego przerostem tudzież przesyceniem, z większymi ambicjami i co najważniejsze tu i teraz, bez kompleksów. Mają świetny, bądź co najmniej dobry start, zapewniające względny spokój zaplecze, wsparcie finansowe i mogą się rozwijać, bez brutalnie destrukcyjnego traumatycznego bagażu. Paradoksalnie optymistyczny, taki zajebisty, bo kontrolowany dla równowagi psychicznej spleen, podszyty głębiej niepokojem - sympatyczne ogólnie klimaty, ciekawe socjologicznie i psychologicznie we wspomnianym reportażowym kinie drogi, po taniości, czyli produkcyjnie porządnie na zasadach tak dobrego rzemiosła i intuicji zrealizowanym. Obraz krótki, a jednocześnie z dużą zawartością treści, gdzie dające do myślenia reakcje postaci, ich wspólne i wzajemne, kulturowo charakterystyczne, czy współczesnym słownictwem interakcje napędzane. Język, dialogi jakby improwizowanie niezupełnie jeszcze aktorsko ogarniętych, ale utalentowanych kandydatów na profesjonalistów. Ma to egzystencjalnie praktyczne dialogowanie swój urok i wartość ma - ja to łykałem, czułem zainteresowanie. Swoje egzotyczne dokłada też czas i okoliczności sytuacji oraz wymiar kontemplacyjny - wyparty już chyba ze łba lockdown oraz zawsze ważne odkrywanie sensu istnienia/bycia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz