wtorek, 13 grudnia 2016

A Tale of Love and Darkness / Opowieść o miłości i mroku (2015) - Natalie Portman




Debiut reżyserski Natalie Portman to solidny, nawet całkiem obiecujący początek. Widać, że ma ona predyspozycje do tworzenia artystycznego kadru (wiem, Sławomir Idziak pomagał) malowania historii przede wszystkim obrazem, ale brak jej jeszcze doskonałej umiejętności opowiadania w emocjonujący sposób. Wizualnie to jest ciekawe, jednak ta poetyckość formy z czasem zaczyna nieco nużyć, nie wystarczać, kiedy nie ma poruszającej chemii pomiędzy obrazem, a treścią. To co w założeniach miało być nastrojowe zaczyna być mdłe, a to co dramaturgią przesiąknięte pozbawione niestety napięcia – sterylne i nazbyt zimne. Chociaż autentyczny język dostarcza realizmu, a stonowany, liryczny rys specyficzny klimat zapewnia to temat zasadniczo rozpływa się w próżni, przecieka przez palce. Widać, że ambicje Portman spore towarzyszyły, ale zabrakło jej dostatecznego warsztatu - w ostatecznym kształcie produkcji pulsu i żywej dynamiki, które by rytm nakręcały. Za dużo emfazy i czasami zbytniej dosłowności, które to niestety czynią uzyskany efekt pretensjonalnym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj