poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Frantic (1988) - Roman Polański




Okazja się nadarzyła aby żelazną klasykę, oldschoolowego kina odświeżyć, zatem skrupulatnie z niej korzystając ponownie wciągnięty zostałem w bogatą w detale konstrukcję autorstwa Romana Polańskiego - tajemnicę zniknięcia żony amerykańskiego chirurga i prowadzonego w obcym mieście, kraju śledztwa. Markowy klimat produkcji Polańskiego nazbyt tu oczywisty, typowym ówczesnym europejskim duchem nasiąknięty. W przyszłości rodak nasz znakomity tropem podobnego schematu podążać się zdecyduje, w moim prywatnym przekonaniu z większym jeszcze sukcesem Dziewiąte wrota i niedawno Autora Widmo proponując. Poprawna, nazbyt szablonowa, taka rzemieślnicza kreacja aktorska jednowymiarowego Harrisona Forda nie zachwyca ale i nie odpycha, wręcz idealnie wtapiając się w specyficzną, nieco sztywną z pozoru niedopracowaną realizację. Jednako dowodem ona, że ten legendarny aktorski samouk jedynie w spektakularnych superprodukcjach typu przygód dr Jonesa, czy ratujących galaktykę rycerzy Jedi z powodzeniem się odnajduje. Tam gdzie fajerwerki pierwszoplanowe, a umiejętności aktorskie w tle głęboko ze znaczeniem dla filmu znikomym. Pomimo wszelkich rażących z perspektywy już lat i dokonań współczesnego kina wad, Frantic zdecydowanie to wartość sama w sobie, godna swego wśród legend miejsca. Atmosfera obrazu tu unikalna, obecnie w dzisiejszym kinie prawdopodobnie już nie do odtworzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj