piątek, 14 sierpnia 2015

Away We Go / Para na życie (2009) - Sam Mendes




Sam Mendes to absolutna czołówka, nazwisko niezwykle gorące w Hollywoodzkiej fabryce snów. Nieskorym teraz, tutaj wszystkich dzieł jakiego spod jego rąk wyszły wyliczać. Ktoś kto z ambitnym kinem obyty z pewnością zna każdą z nich i zgodzi się z moją wysoką pod względem wartości oceną. Ja za fana jego twórczych rozważań bezwzględnie się uznaje stąd nie rozumiem dlaczego Away We Go do tej pory nie poznałem. Tym bardziej, że to jak się okazuje w żadnym wypadku obraz ustępujący tym bardziej popularnym. To ta sama klasa bardzo wysoka bo zbudowana na przenikliwym spojrzeniu w głąb ludzkiej natury. Kameralna opowieść o zwykłych, lecz niezwyczajnych ludziach. Ciepła, bezpretensjonalna, pozbawiona nadętej moralizatorki historia pary spodziewającej się dziecka, podróżującej spontanicznie i zbierającej doświadczenia z cudzych przeżyć pochodzące. Pełna osobliwych postaci osadzonych w świecie przeróżnych filozoficzno-ideowych przekonań. Poruszających, ekstrawaganckich, groteskowych a nawet błazeńskich. I wśród nich na kocią łapę żyjąca para głównych bohaterów, trwająca bez twardych podstaw materialnych prawdziwie głęboko czystą, bo nieskażoną konwenansami relację ukazuje. Pielęgnowaną z zaangażowaniem, wypełnioną wyrozumiałością i cierpliwością. Dojrzałą emocjonalnie, pełną pasji i racjonalnego dystansu ale i może nieco naiwną, bo jeszcze jakąkolwiek trudną próbą nie zweryfikowaną. Życie pisze przeróżne scenariusze, startowy entuzjazm i idealistyczne przekonania paść mogą pod naporem codziennej prozy życia. Czy jednak szczęście nie wynika przede wszystkim z optymizmu i dobra jakim się najbliższe otoczenie obdarowuje. To na zasadzie wzajemności wraca i o sile relacji stanowi. Z tej perspektywy ta idealistyczna i quasi beztroska postawa "pary na życie" to największy ich kapitał, który unieść bagaż przyszłych doświadczeń pomoże, a i może rutynę przekuć w niekończącą się ekscytacje pozwoli. Prosty, urokliwy i dojrzały to obraz - równie  nostalgiczny jak zdroworozsądkowo zabawny. Ja zgorzkniały typ ;) na zmianę buchałem śmiechem i w refleksji się zanurzałem, bez jakichkolwiek zgrzytów jakie te dwa na pozór skrajne stany mogą wywoływać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj