niedziela, 3 lipca 2016

Demolition / Destrukcja (2015) - Jean-Marc Vallée




O tak, tak, ostrzyłem sobie apetycik na nowy obraz Jean-Marca Vallée z przekonaniem, że świetna seria zostanie podtrzymana, a Demolition sięgnie co najmniej poziomu Wild, a może nawet wyśmienitego Dallas Buyers Club. Intuicja mnie nie zawiodła bo Demolition to kolejna kapitalna odsłona reżyserskiego talentu Kanadyjczyka, wspartego tym razem wybornym warsztatem aktorskim Jake’a  Gyllenhaala, Naomi Watts i tego zjawiskowego smarkacza (Judah Lewis). Postaci kreowane przez to trio to wisienka na torcie, którego podstawowymi składnikami nietuzinkowy scenariusz, szybki montaż oparty o krótkie esencjonalne ujęcia i odpowiednio „dziką” oprawę muzyczną. Rdzeniem wokół którego oplecione fabularne uzwojenie tutaj studium postaci człowieka, który w dramatycznych okolicznościach redefiniuje własne życie, a sposób w jaki to czyni nie ma nic wspólnego z przyjętymi standardami. "Tragedia" nie wywołuje w nim poczucia dyskomfortu w zakładanej według przyjętych konwenansów formie. Nie ma łez, lamentu, bo "dramat" miast być końcem jest w rzeczywistości szansą na nowe kontrowersyjne otwarcie - wreszcie świadome i w pełni zależne od autentycznych potrzeb. Pustka emocjonalna bohatera przeraża, ale też właściwie nie dziwi gdy rzeczywisty obraz relacji z partnerką w miarę rozwoju wydarzeń zostaje widzowi ukazany. Głęboka obojętność miesza się ze nieuświadomioną frustracją, a luksusowe i sterylne warunki funkcjonowania są odbiciem relacji odartej z gorącego uczucia. Błyszczące rzeczy pozbawione duszy niczym związek przerwany „nieszczęściem” okazują się alegorią stanu relacji, a ich demolka to droga do oczyszczenia i szansa na zbudowanie nowego na zgliszczach. Wiem, że to tylko fragment układanki zaproponowanej przez Jean-Marca Vallée i że lista postaci i genezy ich stanu szersza oraz interpretacja tej nieoczywistej i złożonej historii skomplikowana. Stąd z pewnością jeszcze nie raz podejmę wyzwanie by z nią się zmierzyć, bo wyczerpująco detali spomiędzy treści z pewnością wszystkich nie wychwyciłem, a w tego typu ambitnym i przenikliwym kinie nawet pominięcie drobiazgu może trafność wnioskowania zakłócić. Nie próbując więc jednoznacznie przesłania filmu nakreślać ani listy postaci wraz z rysem psychologicznym alfabetycznie wymieniać, pozwolę sobie jedynie na stwierdzenie na dużym poziomie ogólności, że takie kinowe dzieła intrygując  konstrukcją i fascynując treścią rozwijają człowieka mentalnie w sposób znaczący. Wstyd nie poznać, chyba że o psychice człowieka już wszystko wiecie. ;) :)

P.S. Na marginesie szczerze dziękuję krajowi klonowego liścia w kontekście ubogacania mentalnego za takich współczesnych mistrzów sztuki filmowej jak właśnie Jean-Marc Vallée, Denis Villeneuve i Xavier Dolan. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj