poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Maps to the Stars / Mapy gwiazd (2014) - David Cronenberg




Tak się składa, iż znajomość twórczości Davida Cronenberga u mnie znikoma. Znam ze słyszenia sporo jego tytułów, mimo to okazję widzieć to miałem jedynie poprzedzającą Maps to the Stars produkcję, Cosmopolis nazwaną. Nie przypadła mi ona zupełnie do gustu, więcej ona mnie znudziła wyczerpując ogromnie. Obiecałem sobie mimo tego nieprzyjemnego doświadczenia, że starsze obrazy jak będzie okazja przepracuję - bo przecież zaskoczyć się na plus, gdy oczekiwania niewielkie to sympatyczne odczucie. :) Zanim jednak to może nastąpi, tu i teraz zdań kilka w temacie najnowszego dokonania Cronenberga zapisane będzie. Dziwaczne to było przeżycie, a określenie to mam wrażenie najtrafniej opisuje materie z którą było mi dane przez ponad półtorej godziny obcować. Śmieszno i straszno jednocześnie, gdyż postaci, jakie bohaterami mocno zeschizowane, przez co wzbudzające politowanie, a przesłanie, które z treści odczytuje niezwykle gorzkie. Zepsuci, popieprzeni solidnie prostacy, egoistyczne karykatury człowieka, bezwzględne złamasy, psychotyczni lanserzy, bezrefleksyjni, zimni cynicy, aroganccy hochsztaplerzy, odarci ze wszelkiej empatii pretensjonalni megalomaniacy i psychiczne wraki, czyli w kilku słowach obraz hollywoodzkiego światka, jakiego od niekorzystnej strony Cronenberg daje uświadczyć. ;) Tego który na kozetce u terapeuty za grubą kasę eksploruje własną emocjonalną niedojrzałość, symuluje skuteczne leczenie kompleksów, uzależniając się od głasków. Nikt nie jest choć w miarę normalny, granica pomiędzy ekscentrycznością, a obłędem płynna i dynamicznie pulsująca. Obejrzałem ten osobliwy spektakl i zastanawiam się teraz, co chciał reżyser dać do zrozumienia. Zakładam, że przesłanie wysublimowane, wokół  przekonania, że w pewnych okolicznościach ego rozmiary gigantyczne przybiera, a konsekwencje tego stanu dramatyczne. Ok, rozumiem, ale porwany się nie czuje, może tylko kapitalne role większego artystycznego wrażenia dostarczyły. Bo sama fabuła jakoś nie wykonała zakładanej roboty. To tylko moje przekonanie – człowieka, dla którego twórczość Cronenberga nadal stanowi tajemnicę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj