środa, 27 kwietnia 2016

Black Peaks - Statues (2016)




Piszę o tych gościach praktycznie nic o nich nie wiedząc, znaczy nie wiem skąd przybyli, dokąd w swych muzycznych eksploracjach zamierzają się udać, dlaczego grają i robią to w taki właśnie sposób, itd. itp. :) Nie orientuję się, bo nie zlustrowałem ich w necie, może z braku czasu (zalatany jestem), a może z lenistwa. ;) Pewnie wkrótce przeprowadzę odpowiedni "research", jednak teraz analiza i wnioskowanie zostaną przeprowadzone wyłącznie na podstawie przesłuchanego materiału muzycznego. Zakładam, że Statues to ich debiut, a poznałem go za sprawą przypadkowej rekomendacji, jaka się napatoczyła niedawno. Krążek promowany aż trzema kompozycjami ubranymi w obrazki, które na odpowiednich platformach internetowych hulały zanim pełny album ujrzał światło dzienne. Glass Built Castles, Savoiur i Crooks podobne do siebie w kwestii formalnej, jednak względnie zachowujące własną indywidualną tożsamość i technicznie nie pozwalające mieć jakichkolwiek uwag, ani pretensji. Zaś same dźwięki płynące są relatywnie intrygujące, umiejscowione na przecięciu chwytliwych harmonii i nieco chaotycznej, aczkolwiek widowiskowej technicznej ekwilibrystyki. Skojarzeń kilka, a na czele postawiłbym The Dillinger Escape Plan wespół z Protest the Hero oraz po części Deftones i Mastodon – z tych znanych i umownie oczywiście wzbudzających poczucie zbieżności stylistycznej. Przyznaje się, że po początkowym intensywnym zainteresowaniu wspominanymi klipami, po odpaleniu pełnego longa mój entuzjazm ostygł na tyle, że szybko do kolejnych odsłuchów nie przystępowałem. Jak już w końcu wtórny i dalsze kontakty z Statues nastąpiły to te pozostałe numery także zaczęły odpowiednio kleić się do moich uszu. Kompozycje tworzone przez Black Peaks nie są jednakowoż żadnym objawieniem na scenie, bo niestety dosyć często rażą aranżacyjną niefrasobliwością, drażnią zbędnym (sztuka dla sztuki) chaosem graniczącym z jazgotliwym ujadaniem (tu prym wiodą wokale) oraz przynudzają znanymi środkami ekspresji dosyć kwadratowo formowanymi. Żeby być jednak w pełni uczciwym i oddać młodzieńcom (na takich wyglądają :)) sprawiedliwość to czuć w tym co grają w miarę spory potencjał i pasję ogromną, a to cechy, które troskliwie pielęgnowane i wspierane zdobywanym na bieżąco doświadczeniem i obyciem dają wiarygodną nadzieję na żwawe wspinanie się po kolejnych szczeblach. Rokują dobrze, więc będę ich niewątpliwie uważnie obserwował - przynajmniej do kolejnej płyty. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj