piątek, 8 kwietnia 2016

Ray (2004) - Taylor Hackford




Niejednokrotnie dawałem do zrozumienia, że biografie pochłaniam namiętnie i niemal bezkrytycznie je oceniam. Uwielbiam je szczególnie, gdy postać na warsztat wzięta jest niejednoznaczna, a reżyser wespół ze scenarzystą potrafią doskonale te skrajności uchwycić. Nie ma co ukrywać, że Taylor Hackford adaptując na potrzeby filmu fabularnego życie tak wybitnej persony jaką Ray Charles miał zarówno niezwykle bogaty materiał wyjściowy ale i świadom był ryzyka, iż tak charakterystyczna postać z tak niezwykłym życiorysem może niestety przerosnąć jego możliwości. Szczęśliwie ambitny projekt nabrał formy na tyle ciekawej wizualnie i merytorycznie, że stał się dla mnie jednym z wielu doskonałych przykładów sztuki filmowej łączącej skutecznie kino treści i formy. Wspaniale czuć tutaj aurę, jaką wokół siebie Ray Charles Robinson rozsiewał, a ojcem sukcesu niewątpliwie kapitalny w tej roli Jamie Foxx. Doskonale stopił się z rolą oddając wyjątkowo autentycznie całą gamę osobliwych cech charakterystycznych dla Ray’a Charlesa. Mimika, sposób mówienia, gesty i zewnętrzne cechy nie tylko z samym kalectwem związane. Osobowość skomplikowana, przez segregacje rasową zahartowana, za młodu dotknięta tragediami i dramatami. Pełna charyzmy i siły, ale i skażona słabościami, które przez wiele lat ciążyły na życiu rodzinnym i kładły się szerokim cieniem na etycznej ocenie postępowania muzycznego geniusza. Bo osobę Ray’a Charlesa pomimo moralnych upadków i wzlotów przede wszystkim co naturalne, spostrzegam jako wybitnego kompozytora i wokalistę, który posiadał słuch idealny, niezwykłe poczucie rytmu, wrodzony talent i nabyte doskonałe umiejętności. Stworzył swoją autorską szkołę aranżacji spajając w przesiąknięte emocjami kompozycje szeroki wachlarz inspiracji począwszy od rdzennego bluesa, gospel, swingu, jazzu, wreszcie po nowoczesne spojrzenie na rock’n’roll. Tak jakby choroba pozbawiając go wzroku dała mu w zamian dar, który z roli substytutu przedzierzgnął się w istotę jego życia. Cytując słowa jego żony – najbardziej kochasz muzykę, nic nie jest od niej dla ciebie ważniejsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj