wtorek, 17 lutego 2015

Led Zeppelin - IV (1971)




Po nieco mniej żywiołowej III, Led Zeppelin na kolejnym LP już otwieraczem w postaci Blag Dog dają jasno do zrozumienia, że czego, jak czego, ale dynamiki tutaj nie zabraknie. Zaczyna się konkretnie typową rockerką, aby już po chwili czarować zmieszanymi w tyglu wielobarwnymi inspiracjami, czerpiąc pełnymi garści z tradycji czy dla równowagi odważnie spoglądając świeżym wzrokiem na muzyczną fakturę. Czarują takim The Battle of Evermore, gdzie oszczędna instrumentalizacja tylko uwypukla walory wokaliz, a w When the Levee Breaks wykorzystują brzmienie harmonijki ustnej. Jest w tym numerze żar i luz, czuć na country-bluesowym fundamencie budowane, coś, co za lata stonerem zostanie nazwane. Każdy z ośmiu numerów jest na swój sposób wyjątkowy, jednak wisienka na tym torcie jest oczywiście Stairway to Heaven, kompozycja epokowa, dzieło wybitne, doskonałe pod każdym względem. Łączące w sobie wszelkie cechy twórczości Led Zepp, a nawet skory jestem do twierdzenia, że całej rockowej spuścizny, bo jest w niej spięta wyborną aranżacją zarazem wściekła, dzika energia, pełne rozmachu epickie zadęcie jak i subtelna prostota. Widziałem ostatnio pewien fragment okolicznościowego występu dla uhonorowania grupy przygotowanego. Widok łez w oczach trójki legend słuchających porywająco wykonanego największego ich klasyka to doświadczenie niezwykle wzruszające – doprawdy absolutnie wyjątkowe przeżycie. Four Symbols to bez wątpienia album legenda i tyle!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj