piątek, 8 maja 2015

Little Children / Małe dzieci (2006) - Todd Field




Little Children, czyli nie można zmienić przeszłości, ale przyszłość to już inna historia! W tym powyższym stwierdzeniu zamknięta mądrość płynąca z treści tego obrazu. Świetnej kompozycji zbudowanej z dojrzałej historii, urzekająco nakręconych ujęć, nieprzeholowanego dramatyzmu i refleksyjnego poczucia humoru. W przenikliwym spojrzeniu na relacje międzyludzkie, na człowieka w różnych fazach życia i okolicznościach, w jakich egzystuje. O ludzkich potrzebach i próbach ich zaspokojenia, o instynktach i przekleństwach im ulegania. O poczuciu wartości, samoocenie w konfrontacji z lustrem społecznej opinii, rutynie i uzależnieniu od bycia akceptowanym, frustracjach i niepowodzeniach, popełnianych błędach i fiksowaniu się na nich. Życie przecież jest potwornie skomplikowane, nasze osobowości formowane są wieloźródłowo i wieloczynnikowo, a osadzenie przeżyć, których stajemy się wiecznymi nosicielami w konstelacji kilkukondygnacyjnych relacji z bliższym i dalszym otoczeniem to ciągłe plątanie się w chaotycznej gmatwaninie przyczyn i konsekwencji. Jednako jakby to banalnie nie zabrzmiało, to przecież my sami jesteśmy kowalami swojego losu, reżyserami i scenarzystami naszej podróży przez życie. Uzbrojeni w umiejętność przewidywania i korzystania z bogactwa doświadczeń podejmujemy czynności, które nie zmieniają przeszłości, ale projektują przyszłość. Dajmy sobie szansę, może pozwólmy dać szansę innym? Wiem, ryzyko jest i ono wpisane w każdą naszą decyzję.

P.S. Jakim cudem swego czasu obraz ten przeoczyłem, nie wiem. Jakim zbiegiem okoliczności na rekomendacje odnośnie jego wartości wpadłem - to już dla mnie jasne i maksymalnie prozaiczne. Nie jestem zwolennikiem internetowych grup zainteresowań, a szczególnie gawędziarstwa filmoznawców, zbyt łatwo przeistaczającego się w spory, które to wprost proporcjonalnie do podnoszonych wątków zamieniają się w pospolite pyskówki. Drażni mnie zarzucanie komentarzami w stylu; dobry, świetny, genialny i tym podobnymi powtarzanymi do zanudzenia przymiotnikami. Wiem, chyba zramolałym, zgorzkniałym dziadem się staję. :( Co tam o tego rodzaju aktywności nie sądzę, cieszę się, że tym właśnie sposobem trafiłem na post, gdzie zgodnie uznano, iż Little Children to wysokiej jakości filmowa propozycja. Dla tych, co odrobinę po omacku wśród ogromnego bogactwa produkcji, czegoś wyjątkowego poszukują, grupy czy fora to dobry przewodnik, jednak bardzo trzeba uważać by zacna idea w potwora kąsającego swego twórcę się nie przepoczwarzyła. :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj