poniedziałek, 4 maja 2015

Wild / Dzika droga (2014) - Jean-Marc Vallée




Oczekiwanie na nowy obraz Jean-Marca Vallée, to od momentu kontaktu z Dallas Buyers Club dla mnie akurat kwestią istotną było. Zatem kiedy wieść o rychłej premierze nadeszła, bezzwłocznie korzystając z nadarzającej się okazji seans odbyłem. Po nim jak i przed jeszcze, kiedy rozeznanie w temacie robiłem oczywiste skojarzenia z fenomenalnym Into the Wild Seana Penna czy udanym, lecz nie wybitnym, bo niepozbawionym mielizn Tracks australijskiego reżysera zrazu się pojawiły. Jednako głębsza percepcja i bardziej rozbudowana refleksja wbrew pozornym podobieństwom sporo różnic unaoczniła. Odmienne podejście do tematu, chociaż forma użyta zbieżna. Kryzys i poszukiwanie przełomu, pokonywanie słabości, zmierzenie się z uzależnieniami w różnych postaciach i wyrwanie się z pewnej skostniałej rzeczywistości. Tyle, że kiedy Chris McCandless ze środowiska przeżartego hipokryzją uciekał, to Cheryl Strayed podnosiła się po życiowych klęskach. Upadła tak nisko, że dna niemal sięgnęła. Z tego miejsca względnie się pozbierawszy przed wyzwaniem, które ostatnią szansą stanęła. Hart ducha i ciała Jean-Marc Vallée ukazał, w mrocznym i poetyckim ujęciu. O ważkich kwestiach poruszająco opowiedział, unikając szczęśliwie łzawej maniery na surowej, a przez co autentycznej manierze się skupił. Nie silił się na egzaltowaną ponad miarę retorykę, moralizatorski bełkot, którym miast wstrząsać tylko by politowanie wzbudzał. W oszczędnych, odpowiednio dozowanych proporcjach zestawił sugestywny wymiar milczenia ze sprawnie odkrywaną tajemnicą. I przyznaje, że z początku nie rozumiałem o co bohaterce chodzi, co kryje się za relacjami z matką i partnerem. Stopniowo to odkrywałem, bo odsłaniał tą niewiadomą reżyser powoli, systematycznie i konsekwentnie. Z tych powracających retrospekcji skonstruował obraz intrygujący i wartościowy, dojrzały i ujmujący, a za sprawą urokliwych zdjęć i nienachlanej warstwy muzycznej dodał całości dodatkowego atutu. Dokonał też tego, co o wyjątkowości reżyserskiego warsztatu świadczy. Spiął bowiem dwa swoje ostatnie dzieła wspólnym mianownikiem, pozwolił odczuć w nich swoją charakterystyczną twórczą rękę. Dla mnie to oczywiste nawet gdybym wiedzy odnośnie autorstwa został pozbawiony, że Dallas Buyers Club i Wild to efekty pracy jednego reżysera. W dodatku świetnego! :) Tak w kwestii ścisłości jeszcze dodam, iż żeby tą produkcję w pełni zrozumieć i docenić potrzeba więcej niż jednego seansu. Ma ona cholerny potencjał i obiecuje sobie, że w pełni go odkryje.

P.S. Muszę się odnieść rzecz jasna do kluczowego pytania, wokół którego spore ciśnienie w kwestii tego obrazu było podkręcane. :) Czy blondyneczka dała radę? :) Tak dała, jak zresztą zawsze, bo Reese Witherspoon to kapitalna uniwersalna aktorka, zarówno dramatyczna jak i komediowa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj