poniedziałek, 29 czerwca 2015

Unbroken / Niezłomny (2014) - Angelina Jolie




Bez entuzjazmu do seansu przystępowałem i sporo czas już od premiery upłynęło nim obejrzeć się zdecydowałem. Powodem takiej sytuacji brak zaufania do reżyserskich umiejętności Angeliny Jolie - absolutnie nie sama historia ekranizowana, a tym bardziej autorzy scenariusza. Twórczość Coenów niemal bezwarunkowo akceptuje w licznych konkretnych przypadkach więcej - ja ją wielbię. Nie inaczej jest z opowieściami na autentycznych wydarzeniach opartymi, gdzie siła i determinacja ludzka zawsze mnie zadziwia i każe spostrzegać istotę ludzką jako zdolną do niezwykłych czynów. Dwie trzecie przeważyły jedną trzecią lecz obaw we mnie nie zdusiły. I miałem po części rację, że zaniepokojenie było bo Unbroken to do bólu sztampowa produkcja w jaskrawie czarno-białych barwach dla własnej zguby nakreślona. Nakręcona przy użyciu środków technicznych tak ładnie dopieszczonych, że naturalności i autentyzmu to ze świecą szukać i finalnie i tak nie znaleźć. Niby od warsztatowej strony to nie ma się nad czym pastwić, bo jest po hollywoodzku profesjonalnie ale ta poprawność zmiotła z ekranu autentyzm każąc się też zastanowić na ile pouczająca historia Zamperiniego nie została zbytnio podkoloryzowana na potrzeby pobudzenia patologicznego poczucia etosu bycia Amerykaninem w walce ze złem - po jak zawsze absolutnie słusznej stronie barykady. Bezrefleksyjny dualizm postaci raził, kiedy obserwowałem przesiąkniętych szlachetnymi intencjami Amerykanów i w opozycji ich prześladowców niby jakie zło wcielone. To mój fundamentalny zarzut który postrzeganie tego obrazu niestety zdominował przez co na głęboki margines pewnie kluczową istotę przesłania zepchnął. Człowiek jest zdolny do zniesienia wszelkiego cierpienia, fizycznego i psychicznego kiedy determinacja motywowana osiągnięciem fundamentalnego celu, jakim życie rzecz jasna. Przez ten pryzmat mój szacunek do głównego bohatera ogromny, przykro niestety, iż potencjał zawarty w przeżyciach Zamperiniego zaprzepaszczony asekuracyjną formą realizacji i ubogim jednowymiarowym wglądem psychologicznym w postacie. Zachowawczość Jolie z pewnością w karierze reżyserskiej jej nie pomoże, nie przekona także widza który autentycznych emocji w kinie poszukuje. Tutaj wyłącznie płaskie emocje były i mną w takiej formule nie poruszyły. Absolutnie wina nie leży po stronie inspiracji. Odpowiedzialność za szablonowy efekt także Coenowie po części przejmują. :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj