poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Fences / Płoty (2016)




Zatem! Denzel Washington w rolę reżysera powtórnie wejść próbuje, jednocześnie odgrywając centralną postać w dramacie na podstawie sztuki Augusta Wilsona. Na warsztat bierze ciekawy temat, ale niestety w nieznośnie napuszony sposób potraktowany. Brak mi wiedzy czy charakter finalnego produktu zależny wyłącznie od autora tekstu, czy może to praca Washingtona wtłacza ten cholernie drażniący patos. Tutaj się nie mówi, tutaj się przemawia, wygłasza płomienne kazania, a wzruszenie i poruszenie najgłębsze odbiera mowę, z tchu ograbia. Tak, drwię sobie, ale takie moje zachowanie uznaję za usprawiedliwione, kiedy tego rodzaju rozbuchana emfaza na pierwszym planie odbiera w bardzo znaczącym stopniu autentyczność poważnej przecież tematyce. Potoczyste teatralne monologi, dialogi niczym czytane ukradkiem z wcześniej przygotowanej kartki – wszystko to nienaturalne i pretensjonalne, przegadane i zwyczajnie przez większość seansu nudne. Gdzieś w połowie coś się zawiązuje, ferment zostaje zasiany, ale z niego nic szczególnie przekonywującego nie wynika. Żeby jednak nie było nieporozumień, to w sumie technicznie dobre, bardzo przyzwoite kino, miejscami nawet wspinające się dość wysoko, ale dramatycznie niestety przerysowane przez co nie budzi takich emocji, jakich oczekiwałem. Miałem, gdy bez entuzjazmu oglądałem skojarzenia z hollywoodzkim kinem lat czterdziestych i pięćdziesiątych, ale takim bez czaru, jakim oryginalne produkcje z tego okresu intensywnie przesiąknięte. Może wygrywa obrazem, malowniczo sugestywnym, ale przegrywa nadmiernym nadęciem – irytująco ofensywnym.

P.S. Oscar przyznany Violi Davis uznaję za dowód niskich lotów gustów Akademii, znaczy równie dobrze mogliby go oddać w ręce którejś z nieco bardziej charyzmatycznych wenezuelskich aktorek. Płaczliwość i egzaltacja podniesiona do kwadratu, w typie niemal oper mydlanych :( Zawód, wstyd, bo zarówno po warsztacie Davis, jak i elicie jurorskiej więcej można się spodziewać.

1 komentarz:

  1. Popieram:) A sam nie dotrwałem do końca filmu mimo szczerych chęci:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj