czwartek, 20 kwietnia 2017

Les Amours imaginaires / Wyśnione miłości (2010) - Xavier Dolan




Napiszę w miarę krótko! Na pewno sie uda! :) Les Amours imaginaires to nie jest jeszcze poziom takich późniejszych obrazów Xaviera Dolana jak Laurence Anyways, Tom à la Ferm, czy tym bardziej moich faworytów - osobiście poruszającego Juste la fin du monde i wreszcie absolutnie fenomenalnej (po części także tematycznie mi bliskiej) Mommy. Widać wyraźnie, że autorski styl młodzieńca dopiero się kształtuje - on kombinuje i eksperymentuje, poszukuje optymalnej formuły, choć robi to jak na swój wówczas przecież niespotykanie młody wiek sprawnie i z gracją to odrobinę jednak, co naturalne niezdecydowanie. Formalne pomysły zaczynają ewoluować, a każda kolejna produkcja Dolana w przyszłości będzie tylko udowadniała, że autorski styl dojrzewa, a sam twórca nabiera coraz większej pewności, czasem (Laurence Anyways się kłania) pozwalając sobie na zbytnie rozpasanie. Tutaj ono jeszcze powściągane, mimo że jak na odrobinę ponad dziewięćdziesiąt minut seansu spora gama środków stylistycznych zostaje zastosowana. Raz króciutkie ujęcia, teledyskowy montaż, a za chwilę wyrafinowane rozbudowane kompozycje lub nerwowe zbliżenia centralnych postaci z eksponowaną mimiką i znaczeniem wypowiadanego słowa. Muzyka ma ogromne znaczenie, swą niepoślednią rolę, pojawia się między innymi w formie standardów jej rozrywkowego oblicza (Dalida - Bang Bang) czy z drugiego bieguna klasyki w postaci powracającego w lirycznych scenach preludium do pierwszej suity wiolonczelowej Bacha. Ona wraz z obrazem konstruuje przepełnione poezją ruchu ujęcia i w subtelny aczkolwiek klarowny sposób świadomie obnaża wrażliwość emocjonalną i artystyczną Dolana. Tematem zaś przewodnim Wyśnionych miłości fascynacja i zakochanie - odrzucenie i gorzki smak porzucenia. Młody Bóg, dopiero co poznany niczym mityczny Apollo postawiony zostaje na piedestale, do którego strefy namiętności aspiruje dwójka wieloletnich już przyjaciół. Gierki w trójkącie absolutnie atypowym i jednocześnie ze wszelkimi cechami szablonowymi takiej ryzykownej zabawy z uczuciami. W pozornej symbiozie ich potrzeb główną rolę odgrywają jednak egocentryczne ambicje, zazdrość głęboko skrywana i i obawy niespełnienia - wyśnione marzenia o wyłączności i w końcu finalnie rozczarowanie wraz z konsekwencją w postaci zawiści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj