środa, 5 kwietnia 2017

Hidden Figures / Ukryte działania (2016) - Theodore Melfi




O segregacji rasowej w kraju wolności i praw obywatelskich, czyli inaczej pod latarnią może akurat nie najciemniej, ale z obszarami wstydliwego półmroku. W typowym ciepłym, trochę lukrem oblanym amerykańskim stylu, z dialogami niczym natchnione przemowy, innym razem wzruszającymi romantycznymi wyznaniami. O życiu niby na marginesie, a jednak w dostatku i poczuciu bezpieczeństwa. Bez nawet odrobiny wstrząsającego dramatyzmu, za to lekko, łatwo i niemal w stu procentach przyjemnie. Przewidywalnie i schematycznie w tak dużym stopniu, że czułem się niemal jak wróżka lub co najmniej osoba zapoznana wcześniej ze scenariuszem. Jednak mimo do bólu poprawnej, ugrzecznionej według wzoru formuły to efektownie zagrana, oparta na autentycznych wydarzeniach wartościowa historia. O trzech dziarskich i upartych czarnoskórych kobitkach, które w amerykańskim programie kosmicznym swego czasu odegrały niebagatelną rolę. Zasłużona laurka dla genialnych umysłów przyobleczonych w nieodpowiedni kolor skóry, jakby nieomylny ale czasami odrobinę rozkojarzony stworzyciel opakowania dla wybitnych rozumów pomylił. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj