sobota, 14 września 2013

Vista Chino - Peace (2013)


 

Trzon Kyuss pozbawiony oczywiście filaru w osobie Josha Homme’a, porzucając groteskowe zabawy z oryginalnym szyldem podjął kroki słuszne, rozsądkiem kierowane i zbudował jakość nową na kyussowskich fundamentach pod nazwą Vista Chino. Świeże otwarcie przyzwoite finalnie w odczuciu moim wrażenie robi, brzmieniem nasuwającym zdecydowane z legendą własną skojarzenia. W kompozycjach Panów Garcii, Oliveri (do czasu jak się okazało) i Bjorka jest piach pustynia, szorstka maniera, charakterystycznie stopniowo rozwijana melodyka, czy gitarowa przesterowana lawa. Niestety! I tutaj grymas zawodu na mojej twarzy się pojawia, po kilku przesłuchaniach odrobinę przewidywalne i toporne wrażenie krążek zdaje się robić. W miejsce fajnie bujających, w trafnych proporcjach przeplatających przebojowość z surowością bluesujących partii, wkrada się monotonia i mdława niedopracowana aura. Jednako cieszę się, że od czasu do czasu dzięki Peace w formie współczesnej do post kyussowskich odjazdów szansę będę miał powracać. A może album kryje w sobie tajemnice głęboko skrywaną, dopiero po dłuższej z nim przygodzie dla mnie dostrzegalną. Czas pokaże, czy te wiercąco-łomocące surowe dźwięki prócz solidnej fasady jeszcze bogatą drugą warstwę posiadają. Może? Właśnie, może?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj