środa, 17 września 2014

The King's Speech / Jak zostać królem (2010) - Tom Hooper




Jak najbardziej zasłużone laury zebrane, gdyż pod każdym względem to dzieło wyjątkowe. Urokliwie i gustownie wykreowane, począwszy od scenografii, zdjęć, montażu i muzyki poprzez aktorski kunszt całej obsady, po samą fabułę, która przez życie spisana tak bardzo wzrusza i porusza. Jestem wdzięczny ogromnie za ten obraz, on mnie wzbogacił, lekcję zarówno historii jak i życia przyniósł. Ta historia w niespokojnych czasach osadzona odsłoniła świat miniony z zupełnie nowej perspektywy, przypomniała wytrawną elegancję, taktowne maniery i staranny język. Dała szanse na obcowanie z prawdziwą sztuką osadzoną w ramach dziesiątej muzy z klimatem zniewalającym, scenami pełnymi artyzmu i wyśmienitym poczuciem humoru, udowadniając, że o ważkich rzeczach nie trzeba zawsze w śmiertelnie poważnym tonie rozprawiać. To walor o wyjątkowości The King's Speech przesądzający - on ucząc bawi i bawi ucząc, a to zaleta fundamentalna, szczególnie, że dystans, autoironia czy wytrawne poczucie humoru zdaje się współcześnie miejsca ustępować nadmiernie egzaltowanemu prostactwu lub prymitywnemu grubiaństwu. Bez najmniejszych wątpliwości, jedno z tych dzieł, które na zawsze godne miejsce wśród pereł kinematografii powinno zajmować. Nie przyjmuje sprzeciwów! ;)

P.S. Tak po części na marginesie – nie pierwszy raz, kiedy kobieta i jej charakter, predyspozycje psychiczne i osobowość dojrzała w dużym stopniu małżonka wielkim czynią. Wiele takich przykładów, kiedy to źródłem motywacji i żelaznej konsekwencja ta „słaba” płeć! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj