poniedziałek, 15 września 2014

Gran Torino (2008) - Clint Eastwood




Jak bardzo oddanym admiratorem reżyserskich poczynań Clinta Eastwooda jestem, dawałem już pewnie nie raz do zrozumienia. Ze względu na ogromny szacunek dla jego twórczości zawsze gdy opinię odnośnie konkretnego obrazu przychodzi mi wyrazić, moja pokora wobec dzieła odrobinę mnie deprymuje i jasność umysłu pęta. Jak w miarę sprawnie i celnie w słowach zawrzeć złożoność psychologiczną postaci, relacji międzyludzkich czy wielowątkowego i wieloperspektywicznego błyskotliwego dostrzegania niuansów ludzkich zachowań. Gran Torino jest właśnie takim typowym przykładem, kiedy to ukazane trafne obserwacje i przenikliwe diagnozy mentalnej kondycji człowieka prędzej ku złożonym dysertacją niż zwięzłym wnioskowaniom kierują. Stąd zdając sobie sprawę z własnych ograniczeń nie zamierzam tutaj nawet próbować rozwijać refleksji o czysto psychologicznym czy socjologicznym charakterze, bo tekst objętością mógłby przytłoczyć, a i tak w pełni nie oddałby bogactwa i złożoności materii. ;) Chcąc także  uniknąć spłaszczania wątków nie podejmę ryzyka i prób wyciśnięcia esencji tych bogatych spostrzeżeń. Ograniczę się tylko do położenia akcentu na wyborne rzemiosło jakie w obrazie i scenariuszu zawarte. Ono o wyjątkowości i fenomenie tego dzieła decyduje. Pozwala się napawać maestrią prowadzenia narracji i precyzją ukształtowania osobowości postaci. To bohaterowie są kwintesencją i walorem nadrzędnym! Ich przekonania i życiowe rozterki, mocno zakotwiczone codzienne rytuały – tradycje i światopogląd równie trwałe jak i przewartościowywane teraźniejszością. To mistrzowski przykład jak w sylwetkach bohaterów oddać stereotypowe konstrukcje osobowości i pozornie paradoksalną złożoność ich funkcjonowania. Jak scharakteryzować relacje pomiędzy nimi aby uchwycić skomplikowany teatr zachowań z uprzedzeniami w rolach dominujących i zwykłej przyzwoitości która je potrafi zwalczyć. Prawdziwa intelektualna i emocjonalna uczta, a Walt Kowalski to już postać ikoniczna, jego gesty, mimika, wypowiedzi, dialogi z kumplami, twarde zasady, szorstki charakter, sarkastyczna zgorzkniałość czy zwyczajnie ludzka przyzwoitość mają już dla okrzepłej publiczności wymiar kultowy. Jeżeli dojrzałe, wartościowe kino to właśnie między innymi spod ręki Eastwooda. Doświadczonego i świadomego człowieka, legendarnego aktora i genialnego reżysera. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj