czwartek, 8 stycznia 2015

Rush / Wyścig (2013) - Ron Howard




Przemknął mi ten tytuł jakiś czas temu przed oczami, wiedziałem, że to Ron Howard jego reżyserem, ale plakat i polskojęzyczny tytuł skutecznie zniechęciły do szerszego zapoznania się z tematem. Zakładałem naiwnie, że to niestety wyłącznie kolejna lepsza lub gorsza wariacja z cyklu jacy szybcy, jacy wściekli – jacy kiczowaci. :) Szczęśliwie jednak pewne blogerskie okoliczności przekonały mnie, że to zupełnie inna bajka niż zakładałem. :) I to fakt! To nie jest infantylna zabawa dla dzieciarni, tylko solidna produkcja, bardziej niż na spektakularny efekt obrazem kreowany, stawiająca na psychologiczny aspekt sportowej gry. Oparta na autentycznej rywalizacji legendarnych kierowców F1 w osobach, Austriaka Niki Laudy i Brytyjczyka Jamesa Hunta. Zupełnie inne osobowości, pewnie i motywacje, ale ta sama pasja i pragnienie sukcesu. Starcie pełnego wigoru wirażki i metodycznego pasjonata, pełna dramaturgii i różnobarwnych emocji – koguciej pyskówki, ale także szacunku i lojalności. Dwóch gladiatorów, których areną tor, a paliwem czysta wysokooktanowa etylina. Rydwanami surowe maszyny, a celem sława i spełnienie. Solidnie zagrana i wyprodukowana, bez nadmiernego nadęcia i ciśnienia na dzieło. Dynamiczna i odpowiednio wystylizowana, tak po prawdzie poziomem i specyfiką realizacyjną przypominająca niedawno powstałą biografię Steve’a Jobsa. Fajna, ale piać z zachwytu i unosić się z super entuzjazmem nie zamierzam, może po bardzo, ale to bardzo drobnej części dlatego, że w kinie lata temu coś podobnego już było – Szybcy jak błyskawica w spolszczeniu się to nazywało. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj