poniedziałek, 30 maja 2016

Pale Rider / Niesamowity jeździec(1985) - Clint Eastwood




Napiszę krótko, gdyż będąc szczerym to nie ma chyba zbytnio o czym się rozpisywać. Mianowicie, Clint Eastwood jako ikona westernu wypada jak zwykle przekonująco, rola bohatera przemierzającego prerię mu nieobca, stąd nawet jako zakamuflowany rewolwerowiec pod postacią pastora wymierzającego sprawiedliwość jest interesujący. W tej swojej firmowej manierze kamiennej twarzy i prawdziwie testosteronowej męskości w pełni autentyczny. Zjawia się o właściwej porze w odpowiednim miejscu by zaprowadzić porządek, ratować uciskanych przed bezwzględnymi zawodowcami oraz mimochodem zdobywać niewieście serca. Bezbronni poszukiwacze złota i ich rodziny mogą już poczuć się bezpiecznie pod opieką anioła stróża, a on sam wyrównać rachunki i odkupić winy z przeszłości. No tak cieszy, że Niesamowity jeździec narobił zamieszania swoją obecnością, że uwolnił ducha walki przeciw pazerności, sile pieniądza i pozwolił dobru zatriumfować nad złem. ;) Tak, to schemat jak cholera, naiwność i prostota bije po oczach i niestety nie pozwala z czystym sumieniem postawić jeźdźca na tej samej półce, tuż obok Bez przebaczenia. Tylko siedem lat dzieli te produkcje, a przepaść między nimi ogromna. Jedynie sam mistrz w obydwu jako aktor jest w stanie wzbudzić zachwyt, bo w roli reżysera podpisującego się pod nimi wyłącznie w jednym przypadku ma powody do dumy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj