
Jestem świadom, że niesprzyjający obecnie czas na
pisanie o takich historiach. Radykalny front obrony wyłącznie zdrowych związków
intensyfikuje swe działania by od wszelkiego plugastwa seksualnego obywateli
chronić. Czyni to za biernym, często także i czynnym (bo wsparcia dla idei
nigdy za wiele) przyzwoleniem rządzących. Konserwatywne przekonania są w
modzie, więcej one wyłącznie jako frazes na gębach młodych, lecz na praktykę
dnia codziennego nie bardzo się przekładają. Z jednej strony deklarowany
szacunek dla tradycji, z drugiej totalna rozpusta i kultura osobista sięgająca
bruku. Młodość oczywiście ma swoje prawa i z przymrużeniem oka należałoby
patrzeć na weekendowe szaleństwa czy ideologiczne zapędy niedojrzałych
emocjonalnie osobników, jednako problem niestety nie tkwi wyłącznie w
naturalnie buntowniczych postawach grup dorastających. Sęk w tym, że świat
dorosłych, a na pewno spora jego część zupełnie zatraciła trzeźwość myślenia i
instynkt samozachowawczy staczając się bezrefleksyjnie w otchłań radykalizmów
lub przynajmniej nie reagując na działania wyraźnie dekonstruujące z mozołem
zbudowane względne status quo. Wybaczcie to publicystyczne "kazanie", ale nie
potrafię zobojętnieć na skrajną hipokryzję aspirującą do miana modelu cnót
wszelakich, kiedy arogancja wespół z ignorancją urasta do rozmiarów
gigantycznych. Nie godzę się na jakiekolwiek narzucanie jednego szablonu
przekonań i bezwzględne zwalczanie przejawów odstępstw od wychuchanych norm, nie
mających żadnego związku ze skomplikowaną rzeczywistością. Nie ma znaczenia czy
dotyczą one kwestii czysto politycznych, ideologicznych, religijnych czy tych
zaglądających ludziom do majtek. Żyj jak masz ochotę, bylebyś nie właził innym
w buciorach w życie i bezpośrednio swoim postępowaniem nie stwarzał dla nich
zagrożenia. To frazes, ale należy go powtarzać do znudzenia, właśnie wtedy gdy
próbuje się naturalne oczywistości nazywać patologią. Nie jestem w stanie
wyobrazić sobie funkcjonowania w społeczeństwie z etykietą zboczeńca do czego niestety obecnie środowisko LGBT zostało zmuszone, kiedy ona
przyklejona tendencyjnie na podstawie histerii formacji roszczących sobie prawo do decydowania co jest naturalne, a co niby od "boskiego" czy nawet naukowego porządku dalekie. Moja osobowość nakazuje mi kierować się elementarną przyzwoitością, kiedy z jawnym żerowaniem na najgorszych ludzkich uprzedzeniach i podjudzaniem do nienawiści wobec wszystkiego co niezrozumiałe, a przez to niby "groźne" się stykam. Wyrażam zatem tutaj mój niepokój i zadaje pytanie, gdzie nas doprowadzi ta kolejna "dobra zmiana"? Manifestując wzburzenie odniosłem się do "tu i teraz", a zaczyn tej refleksji to już robota Gusa Van Santa, Dustina Lance'a Blacka i kapitalnego Seana Penna w roli Harveya Milka. Postaci kontrowersyjnej, prowokującej skrajne emocje od których nie da się uciec. W mojej subiektywnej ocenie wzbudzającej jednoznaczny podziw, odzierając ją oczywiście z naznaczonego negatywnie określenia homoseksualista, takiego (uwaga bluźnierstwo) współczesnego stygmatu. Bowiem gdyby spojrzeć na Harveya Milka wyłącznie jako na człowieka bez konieczności określania jego orientacji seksualnej, to nazwanie go społecznikiem byłoby bezdyskusyjnie trafnie oddające charakter jego działań. Niestety dla wielu będzie on jedynie gejem który próbował wykorzystać czas i miejsce by promować "zboczeństwo" i zakażać "wirusem" gejostwa kolejne pokolenia. Dla nich bez znaczenia będzie, iż był człowiekiem z krwi i kości, takim jak każdy inny, a orientacja seksualna w żadnym stopniu nie wpływała negatywnie na wyznawane przez niego wartości. I nie będę tutaj wyliczał wszystkich tych cech, które postać Harvey'a Milka konstytuowały, nie opiszę także z detaliczną historyczną precyzją politycznych zawirowań Ameryki przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Bo niby po co mam to robić, kiedy sama biografia wyśmienicie te wszelkie niuanse wychwytuje i podaje w formie, która każdego otwartego miłośnika kina powinna usatysfakcjonować. Fakt, wyłącznie wtedy gdy pozbędziemy się uprzedzeń, a to niełatwe, jak liczne fora filmowe pokazują, gdy o dyskusję w temacie Milka chodzi.