środa, 29 października 2014

John Garcia - John Garcia (2014)




Idzie Garcia za ciosem, bo jeszcze nie do końca wyschła farba na debiutanckim longu Vista Chino, a już wokalna legenda z solowym albumem na rynek się wbija. I robi to bardzo udanie, bo to, co na s/t zamieszczone w żadnym wypadku wstydu nie przynosi. Jest w stu procentach tak jak można było się spodziewać. Charakterystyczna maniera głosowa Garcii idealnie została wpleciona w stonerowo rockowe kompozycje, dając przyjemność obcowania z muzyką może nieporywającą, ale z pewnością satysfakcjonującą. Znajduję tu zarówno momenty, które mocniej krew w żyły wpompowują, jak i sporo oczywistych autocytatów z dotychczasowej kariery. Nie jest rzecz jasna odkrywczo, bo i tak zakładam w założeniach być nie miało. One zapewne wokół stworzenia fajnej nieprzekombinowanej rockowej płyty oscylowały. Misja zakończona sukcesem, jeśli przyjąć, że miarą jego uznanie, a nie sława. To przecież jasne, że temu weteranowi nie w głowie celebrycka pompa, tylko twórcza samorealizacja w tym, co doskonale czuje i kapitalnie wykonuje. Ten album to bardzo przyjemna porcja rocka na stonerowo-bluesowych fundamentach, do potupania nóżką i pomachania bańką. Odprężającego spędzenia czasu, w domu, w samochodzie, w barze – wszędzie. :)     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj