piątek, 6 marca 2015

Blue Ruin (2013) - Jeremy Saulnier




Powoli snuta opowieść, z początku kompletną ciszą prowadzona, z pytaniami, jakie we łbie mi się natrętnie pojawiają – co to za typ, którego obserwuje, jaki plan on realizuje, o co mu cholera chodzi? I nagle pojawia się odpowiedź, która wraz z krwią trysnęła! Wtedy to karty zaczynają być odkrywane i tajemnica stopniowo się wyjaśnia. Ogląda się ten obraz z ciekawością, dając się wkręcić w surowy klimat. Nie jest to z pewnością arcydzieło tylko zwyczajna, solidna porcja mocnego i sprawnego warsztatowo kina, taka surowizna zbudowana z minimalnych środków. Tak sobie po tym seansie myślę, że czasem człowiek sam w gówno się wpierdoli, a innym razem przypadek zrządzenie losu lub nieodpowiedzialne zachowanie kogoś w takiego śmierdzącego kloca wepchną. Tak czy siak, trzeba się z niego samodzielnie wydostać. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj