czwartek, 26 marca 2015

Deep Purple - Machine Head (1972)




Szczyt osiągnęli w opinii większości purpurowych maniaków w marcu 1972-ego roku w okolicznościach conajmniej specyficznych bowiem album powstawał w ruchomym studiu zaparkowanym tuż obok hotelu Grand w Montreux. Tą kultową już historię kapitalnie opowiedziano w jednym z odcinków serii Klasyczne Albumy Rocka, podkreślając, iż rozpędzona lokomotywa koncertowa zatrzymała się na chwile by w niekomfortowych warunkach, lecz w pełnej chemii atmosferze spłodzić spontaniczne kompozycje. Wyrywa z buciorów na początek dynamiczny, punktujący rytmicznie, nakręcający skutecznie napięcie Highway Star z kapitalną sięgającą muzyki klasycznej, wspólną Lorda i Blackmoore'a solówką. Idą chłopy dalej bez zadyszki skutecznie za ciosem - marszowy Maybe I'm a Leo, niecodzienny rytmicznie, obrazowy Pictures of Home, singlowy o posmaku funku z melodyjnymi beatlesowskimi pasażami Never Before po kulminacyjny Smoke on the Water. Prosty, nośny, prawdziwie heavy z riffem znanym niemal wszystkim, porywający współpracą brzmieniową gitary, basu i klawiszy, opowiadający w warstwie tekstowej historię słynnego pożaru. I zaraz potem nie obniżając jakości Lazy, Space Truckin' i wieńcząca finałowa ballada When a Blind Man Cries z łkającą partią gitary, spinająca klamrą całość i niezrozumiale pominięta w pierwotnej wersji krążka. Podsumowując, to treściwe, spontaniczne dzieło, wielkim osiągnięciem rocka bez najmniejszych wątpliwości nazywane!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj