piątek, 13 listopada 2015

Danny Collins / Idol (2015) - Dan Fogelman




Siła oddziaływania idola na życie fana ogromna, nawet wtedy gdy wielbiciel już w mocno dojrzałym wieku. Szczególnie kiedy w jego codzienności od lat absolutny brak satysfakcji i poczucie zaprzepaszczenia otrzymanych możliwości gości, a pogarda dla własnego odbicia w lustrze spokoju ducha naturalnie nie przynosi. Poczucie winy i frustracja permanentna w żelaznym uścisku nałogu utrzymuje za cholerę nadziei na zmianę nie dając. Wtedy pewien zbieg okoliczności z idolem bezpośrednio powiązany nagłe otrzeźwienie przynosi, oczy otwiera i pozwala spojrzeć na siebie z perspektywy naiwnego ale pełnego szlachetnych przekonań młodziana. Nowa energia zrazu w człowieka wstępuje popychając do radykalnych działań, dla których czas już najwyższy. Ostatnia szansa przed nim i wykorzystanie jej obowiązkiem nie przywilejem stąd zaangażowanie musi być bezgraniczne, a metody skuteczne. Inspiracją dla powyżej lakonicznie streszczonej :) fabuły prawdziwe życie, na poziomie scenariusza podrasowane wyobraźnią autora skryptu - innymi słowy to mniej więcej prawdziwa historia ale tak nie do końca. :) Zaczyn autentycznymi wydarzeniami sprowokowany, a dalej to już cholera wie, lecz to bez znaczenia kiedy finalny produkt okazuje się ogromnie wartościowy. Niby tutaj banał rządzi ale zadziwiająco zgrabnie skrojony na potrzeby filmu, potraktowany jednocześnie odpowiednio poważnie ale i z pewnym dystansem aby w śmieszność nie popaść. Paradoksalnie przed skrajną trywialnością i ośmieszeniem to poczucie humoru obraz Fogelmana broni - podejście do spraw ważnych bez pretensjonalnej egzaltacji tylko z wiarygodnym balansem pomiędzy powagą, a luzem. To kino skrojone w sposób klasyczny, oparte na standardowych środkach bez pierwiastka artystycznie intrygującego ale z całą paletą emocjonalnych barw które w rzeczywistym życiu występują. Stąd ta przewidywalna opowieść w żadnym stopniu miałką nie może być nazwana, jej siłą znaczenie i naturalność oraz co oczywiste gdy na ekranie Al Pacino, Christopher Plummer lub Annette Bening gości, wspaniały warsztat aktorski z ich nazwiskami zawsze kojarzony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj