wtorek, 1 marca 2016

Room / Pokój (2015) - Lenny Abrahamson




Już Frank zwiastował spory potencjał jaki posiada i jakim może w pełni błysnąć Lenny Abrahamson.  W swojej lidze był to bowiem obraz znakomity i nie jest dla mnie zaskoczeniem, że sięgając obecnie po temat o zdecydowanie większym kalibrze dramatycznym potrafił wykrzesać z historii pełną gamę emocjonalnych odcieni. Opowieść jest jasna i przejrzysta, okrojona z wyczuciem do wątków najistotniejszych, oparta o wewnętrzne przeżycia dwójki osób – matki i syna. Nie zamierzam fabuły streszczać, nawet więcej, nie będę próbował opisać w najbardziej ogólny sposób o czym jest Room. Napiszę tylko, że to poruszający obraz wewnętrznego świata bohaterów, którzy po traumatycznych przeżyciach próbują odnaleźć się w nowej dla siebie rzeczywistości – tak bardzo indywidualnej dla każdego z nich z osobna. Ich życie diametralnie się zmienia, a ucieczka i ocalenie to dopiero początek długiej walki o względną normalność. W tym dążeniu do asymilacji w diametralnie innym od dotychczasowego środowisku, przejściu z ograniczenia fizycznego do mentalnego towarzyszy im nieracjonalna tęsknota. Szczególnie dla dziecka opuszczenie miejsca fizycznej izolacji jest doświadczeniem dekonstruującym osiągnięty model bezpieczeństwa. Odzyskana wolność odbiera mu fundamentalny element jego świata – mama nie jest już tylko i wyłącznie dla niego, ona względnej autonomii potrzebując nieświadomie zaburza bardzo względną równowagę dziecięcego świata. Pokój odcisnął na nim gigantyczne piętno, pytanie tylko jak długa droga by zniwelować potworne skutki. Wspaniały obraz ze znakomitymi rolami głównych bohaterów i pełnym autentyzmu wglądem psychologicznym w postaci oraz przenikliwym przedstawieniu skomplikowanych relacji. Trudno nie poddać się jego oddziaływaniu, ciężko pozostać obojętnym wobec przedstawionych zdarzeń.

P.S. Jacob Tremblay - warto zapamiętać nazwisko tego młodziana!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj