piątek, 11 października 2013

Rabbit Hole / Między światami (2010) - John Cameron Mitchell




Mało znane, przez niewielu pewnie obejrzane! Zatem owładnięty ideą, w miarę możliwości zmiany powyższej sytuacji, spieszę walory tego dzieła ukazać. Wyborne pierwszoplanowe aktorskie kreacje Kidman, Ekharta i debiutującego fabularnie jeśli się nie mylę - Milesa Tellera, wspierane przez Sandre Oh, Tammy Blanchard i ikonę w osobie Dianne Wiest - wyśmienicie tło wypełniających. Doskonałe ujęcia kamery, zdjęcia wraz z muzyczną oprawą idealnie współistniejące. Pełne symbolicznej treści sceny, raz wstrząsające, innym razem ciepłem spowite. Dopieszczone w każdym detalu, powoli odkrywające tajemnice w fabule zawartą, celnie między wierszami relacje rodzinne czy osobowości bohaterów szkicujące. I co kluczowe sama historia, szczerze wzruszająca, pełna realistycznych emocji, intensywna w pozornie statecznej formie. Kino najwyższych lotów dla każdego kto przeżycia głębokiego zamiast jedynie przaśnej rozrywki na ekranie oczekuje. Na koniec refleksja jeszcze, konkluzja jaką odczytałem. Przeżywanie tragedii różny obraz przybiera, a ogólnie przyjęte szablony radzenia sobie z jej ciężarem często zwyczajnie nieskuteczne. Intuicją kierowani sami wewnątrz siebie recepty przechowujemy, trzeba tylko subtelnej pomocy otoczenia lub przyjaznego zbiegu okoliczności by je odnaleźć i zrozumieć ich istotę i sens.

P.S. Tytuł polski niestety równie trafiony jak opisy z plakatu, zachętą jak rozumiem mające być! :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj