środa, 5 czerwca 2013

Down - A Bustle in Your Hedgerow (2002)




Dawałem chyba ostatnio do zrozumienia, iż rozczarowany obecną postawą i pomysłem na przyszłość ekipy Phila Anselmo aby poczucie zażenowania nią zmyć, powracam bardzo często do klasycznych już albumów Down, w szczególności do A Bustle in Your Hedgerow żeby swoje zęby móc zatopić w szlachetnej potrawie. Wszak pomimo, iż prosty ze mnie osobnik w muzycznej niszy od przekąsek czy fast foodów zdecydowanie bardziej wolę wyszukane dania. Dla mojego ośrodka słuchu pierwsza z czterech epek to nic innego jak w pośpiechu, „na kolanie” przygotowany, nie da się ukryć odżywczy jednak bez walorów smakowych substytut ich twórczości, taki zwyczajny szybki posiłek. Najem się jednak potem perypetie żołądkowe mam, mdłości i wzdęcia - ogólne poczucie dyskomfortu. Inaczej całokształt A Bustle in Your Hedgerow trawie! Już sam wygląd zewnętrzny tej potrawy jest atrakcyjny, odpowiednio formę podkreślający, wysmakowany, intrygujący. Nie inaczej z samymi składnikami – wszystko z pewnego klucza dobrane, świeże, atrakcyjne, nie pozwalające jednej nucie smakowej zdominować całości. Mamy tu zatem konstrukcje przemyślaną od początku do końca samego, zawierającą pierwiastki zarówno klasycznego stonera, elementy doomu czy nawet w niewielkim stopniu sludge'u. Dodatkowo wszystko podlane odpowiednio intensywnie specyficznym nowoorleańskim bluesem, akustycznymi i incydentalnie klawiszowymi brzmieniami. Rozbudowane przeciągające punkt kulminacyjny lub z dużą częstotliwością go osiągające kompozycje sąsiadują z monolitami czy dynamicznymi ciosami. Maszyna napędzana sekcją rytmiczną w pozorny sposób wrażenie pewnego chaosu uzyskuje, dla wprawnego jednak ucha mozaikę niezwykle atrakcyjną, ponadczasową tworzy. I wiem co piszę z autopsji bowiem sam po pierwszych z tym albumem kontaktach jakąś wielką miłością do niego nie zapałałem – rozjeżdżające się, bezładem pierwotnie zalatujące struktury odrobinę odpychały. Czasu niejako potrzebowałem, osłuchania się z nimi aby założony porządek rzeczy w odbiorze moim uzyskały. Trwał ten proces chwilę, jednak w żadnym stopniu nie był on bezcelowy - forma konsekwentnie osiągnięta przez Down nagrodziła wszelkie pierwotne trudności. Wszystko tu doskonale zbilansowane się zdaje, dopełnione kapitalnym wokalnym warsztatem. Anselmo, na dwójce bowiem według odczucia mojego pokazuje wszelkie odcienie i barwy jakimi jego głos dysponuje – od pomruków, niemal czystych tradycyjnych fraz po markowy ochrypły ton czy pełne pasji wściekłe wrzaski. W ogólnym odbiorze krążek to wysoko kaloryczny, jednak tych pustych oszczędzający, skupiający się jedynie na takich co dynamiki i energii mojemu organizmowi skutecznie od lat dostarczają. Niestety od jakiegoś czasu po każdorazowym kontakcie z dwójką smutna obecna rzeczywistość studyjna grupy, wątła forma twórcza tych przecież utalentowanych muzyków smuci. Nie jest w stanie przecież The Purple w żadnym stopniu równorzędnej walki z A Bustle in Your Hedgerow nawiązać. Apel rozpaczy zatem jako zawiedziony fan w przestrzeń wysyłam! Opamiętajcie się panowie porzucając prace nad rozległym projektem kilku epkowym i nagrajcie album z prawdziwego zdarzenia! Nie rozmieniajcie swojej klasy na drobne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj