wtorek, 25 czerwca 2013

The Hurt Locker / W pułapce wojny (2008) Zero Dark Thirty / Wróg numer jeden (2012) - Kathryn Bigelow




Z założenia obrazy te w tandemie tutaj występują, gdyż tematyka niemal bliźniacza i jakby stwierdzili czołowi „hejterzy” amerykańskiej militarnej dominacji na świecie mocno propagandą przesiąknięte. Ja jednak mając zapewne jedynie śladową wiedzę na tematy co o służby specjalne czy akcje szpiegowsko-wojenne zahaczają, trzymałem się podczas seansów w dużym dystansie od faktycznych relacji filmów ze współczesną rzeczywistością opisanych konfliktów. Wiedza moja czysto medialna taka jaką współcześni animatorzy naszej rzeczywistości chcą nam sprzedać, więc jak podpowiada intuicja pewnie daleka od realnej. Może zabrzmi to bezdusznie, jednak będąc uczciwym siedząc sobie wygodnie na kanapie w kraju przynajmniej jeszcze dziś względnie bezpiecznym choćbym nie wiem jak bardzo próbował być empatyczny nie zrozumiem sytuacji w jakiej ludzie muszą tam funkcjonować. Zatem będąc szczęśliwym, iż moje życie pozbawione jest horroru wojny, zdając sobie także sprawę ze współczesnych skomplikowanych, wielowarstwowych globalnych uwarunkowań społeczno-politycznych nie oceniam wartości dokumentalnej produkcji Kathryn Bigelow. Skupiam się jedynie na wartości czysto emocjonalno-rozrywkowej czyli czy obrazy te utrzymywały mnie w napięciu, pozwoliły na wzbudzenie pewnej refleksji, uzbroiły w nowe doznania i przeżycia o wartościowym charakterze. I w obydwu przypadkach twórcom ta sztuka się udała, choć z przewagą obrazu z 2008 roku, gdzie mniej spektakularne zacięcie pozwoliło na bardzo przekonywujące pokazanie jak bardzo warunki wojenne, ciągłe życie w napięciu dla pewnych jednostek stają się sposobem na życie, pewnego rodzaju uzależnieniem, że użyje tu śmiałego porównania – niczym sporty ekstremalne. W poczuciu bezpieczeństwa, bez tej życiodajnej adrenaliny nie są zwyczajnie w stanie funkcjonować. I kiedy "W pułapce wojny" tak sprawnie wątek psychologiczny rozwija, "Wróg numer jeden" skupia się przede wszystkim na kwestii zdecydowanie spektakularnej, co szczególnie ciekawe się wydaje obnażając słabości amerykańskiego giganta i jednocześnie nie dając złudzeń, iż ten gliniany kolos jest dla cywilizacji zachodu pomimo swoich ułomności ostatnią realną linią obrony przed zorganizowanym terroryzmem. Trochę zabrakło tu niestety tego wymiaru wewnątrz ludzkiego, gdyż sama postać agentki wydaje się odrobinę zbyt enigmatyczna, pozbawiona w dodatku przynajmniej w moim odbiorze pierwiastka głębi. Jednakże w miejsce wymiaru emocjonalnego Bigelow zdaje się wtłaczać specyficzną oszczędną wartościująco narracje, gdzie wszelkie wątki moralizatorskie ustępują miejsca suchym szczegółom pozwalającym zbudować klimat wręcz paradokumentalny. I to w moim przekonaniu ogromny atut tego filmu, gdzie nic nie jest sugerowane, a widz ma możliwość indywidualnie odczytywać własne refleksje i przemyślenia. Tam gdzie "Wróg numer jeden" skupia się na polityce, a "W pułapce wojny" na aspekcie psychologicznym upatruje różnicy – ale to tylko moje subiektywne spostrzeżenie. Niby pozornie ten sam szeroki temat, a tak naprawdę różnobiegunowo potraktowany. I na koniec trudno przejść obojętnie wobec kwestii czysto technicznych bowiem filmy to kapitalnie kamerą uchwycone i zmontowane z fachową wiarygodną grą aktorską – obrazy na najwyższym poziomie. Pogratulować tylko Kathryn Bigelow takiej smykałki do tego rodzaju konwencji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj