Kiedyś nie wszedłbym w to tak łatwo jak obecnie, bowiem drzewiej się bardziej ekstremalnym muzycznie było i wstydem okazywało się łykanie za jedną sesją deathowego i trip-hopowego stuffu, stąd wybory były bardziej ograniczone, a horyzonty węższe. Dziś, a dokładnie od prawie dwóch dekad mam delikatnie mówiąc wyrąbane na to co myślą Ci których zdanie jest niewiele więcej niż NIC warte, zatem ochoczo już od latek wielu wchodzę w wielogatunkowość, wybierając nie to co może oprócz tego że się podoba, to wypada słuchać, a totalnie każdy gatunek w którym trafię na ekipę jaka potrafi mnie zafascynować, zahipnotyzować i uzależnić. Gdy Protection premierę miało ansambl Massive Attack kojarzyłem, lecz eksplorując wówczas tereny metalowo zaawansowane, zwyczajnie czas cały poświęcałem na budowanie bazowej wiedzy o tejże gatunkowej przestrzeni. Ominął mnie kontakt z Protection u zarania i po czasie miałem z tym materiałem swój pierwszy raz i od tej pory uznaję dwójkę alternatywnych indie, trip-hopowców za materiał bardzo dojrzale rozwijający stylistykę i prowadzący jak po nitce do szczytowego Mezzanine. To tu elegancka elektronika i soulowa subtelność nabierają pełnie wspólnoty brzmieniowej, a wpływ zróżnicowanych, doskonałych warsztatowo i dopasowanych do klimatu, rytmicznych, emocjonalnych wokali powoduje, że tej "alternatywie" tak samo blisko do popowej chwytliwości, jak też nadal bardzo daleko od sukcesu przechodzącego w koniunkturalizm - bujają, ale w tym bujaniu jest zarazem płynność i odprężenie, jak i ambicja tworzenia utworów dalekich do banalności. W moim przekonaniu więc jazzują i swingują, czują funky czy reggae w ramach ogólnie pojmowanego trip-hopowego tripu. Leniwa i błyskotliwa (fajne bity i motywy) po prostu, relaksująca i angażująca nuta, która nie wymaga jakiegoś głębokiego osłuchania, ale i nie sprawia wrażenia skrojonej pod prezentację mainstreamową. Subiektywnie kapitalna estetyka, idealna do chillu - obiektywnie, dziś już szlachetny kanon gatunku.
P.S. A na dodatek na finał, na żywca zarejestrowany cover "doorsów" w wersji, no ja nie wiem ja nie wiem, ale bioderka chodzą. :)







