Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kogonada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kogonada. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 grudnia 2025

A Big Bold Beautiful Journey / Wielka, odważna, piękna podróż (2025) - Kogonada

 

Byłem sceptyczny co do obsady, a okazało się że trafiona w punkt została, więc uległem. Bardzo mi spasowała korelacja wyrazistej urody Margot i Collina, a jeszcze bardziej fajne aktorstwo, w którym chemia pomiędzy postaciami doskonale uwydatniona, sympatię zjednuje. Oczarowali mnie oboje razem/wspólnie, mimo że musieli przebić się przez dość gruby mur ostrożności. Sentymentalizmem w ujęciu realizmu magicznego potrafili zawstydzić, ale sentymentalizmem najwartościowszym, bowiem okresu dzieciństwa dotyczącym. Drzwi do mojego serca w trakcie seansu stopniowo otwierali, by szeroko je rozewrzeć - ckliwie niemożliwie, lecz rodzajem ckliwości fajnej zwyczajnie. Wprawili wraz z reżyserem w przyjemny niezmiernie, błogi nastrój, w formule ciepłej quasi musicalowej opowieści - rodzaju historii ocierającej się o film muzyczny. Baśniowym filmem drogi, może nie infantylnym, ale nieprzekombinowanym, nienadętym myślę, uwrażliwili. Chaotycznym nieco na poziomie scenariusza, jednak zyskującym i nadrabiającym subtelnymi rozwiązaniami w kierunku inspiracji do fundamentalnych refleksji, uskrzydlili. Dodatkowo serwując sprytnie wprost nostalgicznie odniesienie do Skarbonki, z tym (przypominam) najzabawniej w historii kina serwowanym wybuchem śmiechu. Tom Hanks rządzi, wymiata! Niech żyje Król Tom! :)

piątek, 17 października 2025

Columbus (2017) - Kogonada

 

Zanim Kogonada zrobił Yang i poszedł obecnie w kierunku spektakularnie gwiazdorskiej obsady (patrz Wielka, odważna, piękna podróż), zachęcony chwilę wcześniej romansem z uniwersum Gwiezdnych Wojen (Akolita), nakręcił skromne ale nie totalnie ascetyczne Columbus, czyli kino bez właściwie budżetu i tempa, ale z wdziękiem filmu bezpretensjonalne urokliwego poprowadzone. Obraz o pasji która łączy, a nawet scala do poziomu wysokiego zaangażowania relacji emocjonalnej. Fascynując nawzajem bohaterów intelektualnie, bardziej niż wprost fizycznie, bowiem to film o uczuciach, ale w których większą rolę od atrakcyjności seksualnej odgrywa intelektualna część osobowości i oddanie zamiłowaniu do architektury. Obraz o czymś też więcej! O przemijaniu, może tez odcinaniu Pępowiny, a z pewnością o dorosłej, trudnej relacji z rodzicami oraz spuściźnie i powiązanych obciążeniach, co szczególnie poszerza konteksty i nie sprowadza tematu wyłącznie do chemii damsko-męskiej. Opowieść (przymiotniki na jakie natrafiłem to wirtuozerski, jak i efemeryczny, cichy, kojący) rozgrywająca się w scenerii porywającej architektury i wspaniałej przyrody, tak samo interesująco “mówiona” jak i nakręcona z wizualną wrażliwością oraz filozoficzną oraz kulturową treścią. Coś do totalnej kontemplacji, pozornie prostego technicznie, a bogatego merytorycznie. Nie pierwszy raz sam talent znaczy więcej niż możliwości finansowe. Korzyści które otwierają drzwi, ale niekoniecznie tak szeroko jak na potencjał docierania do widowni - tak samo zamaszyście równocześnie jak na rozwój artystyczny i warsztatowy.

P.S. Dla żądnych ciekawostek, gra tu drugoplanowo na ten przykład taki najmłodszych Culkin, któremu na imię Rory.

poniedziałek, 11 lipca 2022

After Yang / Yang (2021) - Kogonada

 

Przez 95 minut projekcji, sposób gry, a przede wszystkim artykulacja Colina Farrella, to był Farrell z The Lobster i The Killing of a Sacred Deer Yórgosa Lánthimosa. Sprzyjały temu okoliczności, gdyż film koreańskiego (a może bardziej amerykańskiego) reżysera może nie był tak dobitnie bliźniaczy w swoim charakterze z dziełami przytoczonymi, ale na pewno jego specyfika, artystycznie i merytorycznie podobnie awangardowo oryginalna. After Yang to bowiem filozoficzno-psychologiczna deliberacja wokół awarii droida (techno sapiens) - obraz bardzo futurystyczny merytorycznie, mniej jednak wizualnie. Daleka wciąż jeszcze od współczesnej rzeczywistości wizja przyszłości, w której maszyny zbudowane na podobieństwo człowieka funkcjonują wśród ludzi i spełniają na ich rzecz dzisiaj nadal zasadniczo niewyobrażalną funkcję. Stanowią bowiem w pełni integralną część rodziny i ważny element jej emocjonalnej równowagi. Łączy je z jej członkami więź, jakby przejęły w domowych gospodarstwach jeszcze bardziej istotną rolę niż dzisiejsze zwierzaki domowe oraz co kluczowe (i zaskakujące dla obrotu wydarzeń na ekranie) posiadają ukryte osobiste archiwa wspomnień, czyniące je samoświadomymi i chyba (w domyśle) z perspektywy wrażliwości bardziej ludzkimi od pozornie żyjących w nazbyt spokojnym i uporządkowanym świecie współczesnych im homo sapiens. Do refleksji zatem to zachęta, tak w kwestii adopcji (Yang zakupiony dla towarzystwa przysposobionej córki), problematyki niechęci rasowej i ogólnie różnic kulturowych (córka Azjatka, matka kobieta czarnoskóra). Także akceptacji sytuacji, tolerancji i wreszcie wsparcia poprzez empatyczne zrozumienie i cierpliwe tłumaczenie zawiłości skomplikowanego otoczenia i rzeczywistości, ale myślę że przede wszystkim w założeniu jak i w osiągniętym efekcie After Yang to minimalistyczna, pięknie nastrojowa (cudownie niby oszczędna, a bogata scenografia i zdjęcia) wspomniana powyżej filozoficzno-psychologiczna rozprawa o "życiu" i "śmierci", byciu i odchodzeniu, jak i o uczuciach, które może się okazać, iż nie tylko byty w pełni biologiczne mogą posiadać. Rzecz godna uwagi, chociażby dlatego, iż nie dostarcza łopatologicznych treści i nie robi wrażenia nakręconej za miliony monet, a oko pieści.

Drukuj