Władza na każdym kontynencie, bez wyjątku samców kręci. Do władzy mężczyźni arabscy jednak w stopniu minimalnym nawet kobiet nie dopuszczają i tylko dzielą się nią poniekąd sami ze sobą na dwóch gruntach, kontroli państwowej i religijnej. Nietykalny Prezydent i jeszcze bardziej Wielki Imam duszami rządzą, a ich wpływy się przenikają i to od nich wspólnie wszystko zależy. Obserwujemy dwie strony w zasadzie tej samej fałszywej monety, bo światy władzy świeckiej i opartej teoretycznie na boskiej interwencji się przenikają - wikłając w stałą wzajemną inwigilację. Tarki Saleh poddaje autopsji kulisy walki o wpływy - zachowania i przejmowania dominacji w kraju dwóch równoległych władz autorytarnych. Przyglądamy się przestępczym procedurom z punktu widzenia kompletnie nieświadomego realiów stojących za wzniosłymi ideami syna rybaka, który otrzymawszy życiową szansę wyjeżdża na studia teologiczne na najbardziej prestiżowej uczelni w Kairze. Wplątany w intrygę poprzez bycie świadkiem zbrodni, ale też obiektem wykorzystywanym przez manipulacyjne struktury - szantażem, przekupywaniem pomocą, przywilejami. Zwerbowany jako wtyczka jednych, poddający się praniu mózgu przez drugich jest zmuszony dostosować się do wymagającej sytuacji uczestnicząc w brudnych interesownych praktykach i konfrontacji nurtów czy obozów poszukujących okazji do rozgłosu w obrębie interpretowania religijnych dogmatów. Film Saleha (The Nile Hilton Incident) to obraz surowy, bezpośredni i mroczny - idealny egzotyczny thriller polityczny, który do mnie przemówił nie tylko jako gatunkowa wysoka jakość, ale i kapitalna lekcja o islamskim świecie. Wiarygodna wykładnia ideowego piekła, w sensie starcia górnolotnej teorii z ociekającą hipokryzją praktyką na poziomie wzorcowych mistrzów obłudy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarik Saleh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarik Saleh. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 września 2023
środa, 25 marca 2020
The Nile Hilton Incident / Morderstwo w hotelu Hilton (2017) - Tarik Saleh
Lokalizacja Egipt, ale rozczarowując
rozpalonych możliwością podziwiania bajecznych scenerii fanów all inclusive, nie
ten oczywiście z okien pięciogwiazdkowego hotelu położonego w nadmorskim
kurorcie, tylko od środka - z wnętrza którego prawdziwy obraz przed turystami
starannie chroniony. Dokładnym miejscem akcji Kair – gigantyczna metropolia z
bogatą historyczną przeszłością, dynamiczna i pełna tak wiele mówiących współcześnie wyrazistych nie tylko dla wytrawnego socjologa kontrastów. Miasto bogatych dzielnic i zamieszkałych w nich uprzywilejowanych
decydentów, ale jak z zasady wynika, w miejscach gdzie rządzi twarda władza i przemoc
jednocześnie, aglomeracja korupcji i strachu. Szczególnie, że akcja tego wyśmienitego
obrazu toczy się pośród zaułków biedy i na kilka dni dosłownie przed wybuchem Arabskiej
Wiosny Ludów. Ten pozbawiony jakichkolwiek filtrów thriller/kryminał jest zatem
osadzony w konkretnym czasie historycznym i okolicznościach społeczno-politycznych, stąd ich wpływ na fabułę zrozumiały i niebagatelny. W poruszającym klimacie przygnębiającej niemocy, przerażającej brutalności miejsca, tropiony jest
morderca pięknej piosenkarki. Widz od początku domyśla się, że zamieszani w udział
w zbrodni są ludzie z koneksjami - na stanowiskach i z pieniędzmi. Fabuła opleciona
na karkołomnym śledztwie, sprowadza się właściwie do skazanej z góry na porażkę próby rozprawienia się z systemem, stawiając bohatera przed dylematem - stanąć w poprzek
czy pozwolić się ponieść z prądem? Kino nakręcone jak doczytałem przez człowieka z zachodu,
powiązanego tylko częściowo pochodzeniem narodowym z arabską mentalnością i specyfiką miejsca
akcji. Kino brutalnej prawdy, którego nie porównam bezpośrednio w naszych
realiach do obrazów Smarzowskiego, chociaż tonacja w nim zachowując
wszelkie proporcje zbieżna. Lecz kiedy Smarzowski w przeważającej większości brodzi spektakularnie w ojczyźnianym szambie i nie pieszcząc się z tematem wyprowadza intensywnie ciosy, to Tarkik Saleh szambo przy okazji wskazując, skupia się jednak w smutku i w hollywoodzkim nieco stylu na wymiarze cierpiętniczym egzystencji ostatniego sprawiedliwego. Wciągając, a wręcz w ukazaną patologiczną
rzeczywistość widza zasysając, bowiem oddaje do oceny kino zrobione zgodnie ze wszelkimi
zapewniającymi autentyczność warsztatowymi kanonami, ale też dewiacje
obnażając i tym samym z całą mocą je piętnując poprzez jednoznaczną identyfikację widza z
postacią ofiarnego stróża prawa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

