Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Ayoade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Ayoade. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2020

Submarine / Moja łódź podwodna (2010) - Richard Ayoade

 

Powrót to po kilku latach do tytułu, który w pamięci się odłożył, jednak natłok innych wyrazistych produkcji nie pozwolił tak żywo zachować wszystkich związanych z nim refleksji. Stąd fajnie że nadarzyła się okazja do odświeżenia, a bezpośrednia sprężyna by to uczynić tkwiła w drugim już obrazie autorstwa Craiga Robertsa, grającego w filmie Richarda Ayoade główną rolę. Nazwisko Robertsa wtedy jeszcze anonimowe, teraz już odcisnęło swój w świadomości mej ślad, gdyż tegoroczny Eternal Beauty okazał się dziełem wyjątkowym, a wcześniejszą, sprzed już 10 lat kreacją dał się poznać także jako świetnie rokujący młody aktor. Że tak napiszę barwnie "cierpienia mentalne młodego intelektualisty", to film zarówno oryginalnie narracyjne i wizualnie opowiedziany, ale też głęboko przesłaniem i treścią istotną penetrujący obszary mojego zawodowego wychowawczego zainteresowania. Dorastanie i spostrzeganie rzeczywistości z punktu widzenia niebanalnej osobowości Olivera Tate’a (jego tak samo uroczo przeintelektualizowane, jak i irytujące dzielenia włosa na czworo), inaczej dość mroczne, a na pewno dalekie od bajkowej teorii dojrzewanie psychiczne i niełatwe odnajdywanie się nadwrażliwego młodzieńca w społecznych relacjach z rówieśnikami, osadzone jak można się domyślić w kontekście angielskich realiów lat 80-ych jest wdzięczną balladą o fakturze montażowej „sklejki”, lecz mimo pogoni za efektem wizualnym bardzo spójnym i co kluczowe z puentą - w sensie dość przewidywalnym, lecz względnie otwartym interpretacyjnie morałem. Stąd staram się jak mogę używając może zawiłych komplementów zachęcić do seansu, pomimo iż w takiej formule sprzedawane okołomiłosne perypetie nastolatka są dalekie od maksymalnie rozrywkowego charakteru mega hiciarskiej formuły American Pie - której moi rówieśnicy w większości do dzisiaj pozostają sentymentalnymi, czasem o zgrozo też mentalnymi fanami. Innymi słowy zachęcam przy okazji do obejrzenia Eternal Beauty i polecam Submarine tym którzy dojrzeli, ciesząc się że na ile było możliwe jest to film odległy od jajcarstwa debiutanckiego blockbustera Chrisa Weitza. 

P.S. Akcja toczy się ospale, emocje w młodych duszach pulsują, a w tle od czasu do czasu rozbrzmiewa głos Alexa Turnera - dla niewtajemniczonych wokalisty Arctic Monkeys. Musiałem się pochwalić, że dostrzegłem, że rozpoznałem. :)

czwartek, 13 sierpnia 2015

The Double / Sobowtór (2013) - Richard Ayoade




Jak w miarę zwięźle zebrać liczne przemyślenia, konotacje natrętne, gdy z taką intrygującą treścią, formą artystyczną osobliwą i klimatem ekscytującym ma się do czynienia. Gruba to abstrakcja nasuwającą skojarzenia z mistrzami kina nietuzinkowego, że tylko odniosę się tutaj do obrazów Terry'ego Gilliama, Charliego Kauffmana, Spike'a Jonze'a, Darrena Aronofsky'ego, Romana Polańskiego czy Stanley'a Kubricka. Wspaniałe to towarzystwo wśród którego Richarda Ayoade (może na wyrost) postawię, który to już przy okazji sprzed kilku lat produkcji zatytułowanej Submarine bardzo dobre wrażenie po sobie pozostawił. Teraz jednak przeszedł o szczebel wyżej i korzystając z opowiadania Fiodora Dostojewskiego wysmażył hipnotyczną projekcję, zarówno frapującą merytorycznie jak i zachwycającą stylistycznie. Forma idzie w parze z treścią, doskonale współgra i uzupełnia wzajemnie. Atmosfera klaustrofobiczna przenika obraz, który został zatopiony w odcieniach sepii, zgniłej zieleni i w oryginalny sposób oparty o steampunkową ekspozycję scenograficznych detali, co stanowi o wizualnej sile produkcji. Nastrojową, refleksyjną tonację dopełniają dźwięki tajemnicze, podkreślające poetycki mrok, a od czasu do czasu by atmosfera dziwaczna nadal unosiła się w powietrzu przeplatane groteską w postaci kiczowatej japońskiej piosenki pop-estradowej. :) W tym wzrok i słuch przykuwającym anturażu psychologiczno-socjologiczna uczta jest kreowana, równie surrealistyczna jak i jednocześnie twardo oparta na obserwacji ludzkiej natury spętanej przez odhumanizowane korporacyjne filozofie i samotność częstokroć na własne życzenie pielęgnowaną, a finalnie co nie zaskoczeniem, prowadzącą do głębokich zaburzeń psychicznych. Masochistyczne zamknięcie własnej osobowości do wewnątrz rodzi frustrację i jak magnes przyciąga porażki - sukcesy odpychając wprost proporcjonalnie. Trzeba odwrócić bieguny by tendencję odmienić - trudne zadanie bo natury zmienić nie można, a rola sztucznie odgrywana rzecz jasna nienaturalna. Alter ego atrybuty przebojowości podpowiada, niestety rozpad osobowości zainicjowany z reguły dramatem bywa zakończony. Specyficzny to obraz, pełen absurdalnych sytuacji, niejasnych metafor nader istotnych dla zrozumienia treści i zbudowania w miarę spójnej interpretacji. Wyzwanie dla intelektu i uczta dla oczu. Dla mnie bomba. 

P.S. Eisenberg i Wasikowska aktorsko przewidywalnie, wręcz schematycznie ale to także plusem produkcji, bo dobranie stylu aktora do charakteru postaci akurat tutaj strzałem w dziesiątkę. 

Drukuj