Za tych aktorów grających bostońskich tubylców (mieszkańców niezbyt reprezentacyjnej dzielnicy,) wśród których odbywa się śledztwo, odpowiedzialnych za castingowe wybory należałoby ozłocić. Tak jak za zatrudnienie (po linii koligacji rodzinnych) Casey’a Afflecka i dwóch wielkoformatowych gwiazd, które nazwę na potrzeby tego tekstu weteranami. Dzielnica robi tu główną robotę i wszystko czym jest i jak jej klimat został przeniesiony na nastrój filmowej roboty. Młodszy Affleck jest jak to on na swój osobny, werbalny także sposób hipnotyzujący, ale ja jestem pod większym wrażeniem kreacji weteranów i to aktorskie złoto, które się tutaj aż wylewa wraz z naturszczykowatą zgodnością miejsca akcji i charakteru postaci. Być może jest to film jednej potwornie wstrząsającej sceny i scen wielu, które utrzymują ciągłe napięcie na najwyższym poziomie. Film celnie dobranego cytatu biblijnego, znakomitego scenariusza, perfekcyjnie rozpisanej historii, wiążący thriller sensacyjno-psychologiczny z wątkami dramatu o silnym kontekście etyczno-moralnym oraz z prawdą o niereformowalnej naturze ludzkiej wraz z kapitalnym wyczuciem gatunkowego potencjału i realizacji, bez chyba najmniejszego powodu do wyliczania jakichkolwiek uwag warsztatowych. Bezdyskusyjnie najmocniejsza produkcja Bena Afflecka, która miała na poważnie rozpocząć jego karierę reżyserską, pełną systematycznego pięcia się coraz wyżej, kręcąc za każdym razem lepsze filmy. Niestety ona wciąż przebiega sinusoidalnie i tak jak starszy Affleck potrafi uderzyć soczyście, tak też rozwodnić temat lub wprost temat położyć schematycznymi rozwiązaniami, to Gone Baby Gone jest w swojej lidze ideałem, a byłby nim też jako dzieło uniwersalne, gdyby nie nazbyt rozwleczony i nabity w przemowach bez umiarkowania wzruszem finał. Ale i tak kawał to znakomitego hollywoodzkiego dramatu.
poniedziałek, 19 czerwca 2023
niedziela, 28 maja 2023
Air (2023) - Ben Affleck
Wiem że istnieją tacy wariaci, którzy z logiem latającego Michaela każde obuwie obsesyjnie kupują i nawet ani myślą wstydzić się tego uzależnienia, a wręcz się nim wszem i wobec chwalą, oczekując nie zatroskanego przytulenia, a komunikatów zwrotnych brzmiących, że to imponujące. Bo właśnie TEN but z gigantycznej serii został założony przez przyszłą legendę, która swoją długą i intensywną karierą nadała mu znaczenie, a ludzie kochają amerykańskie historie wspinania się na szczyty i są też (he he) z natury gadżeciarzami. Na otwarcie dobrej zabawy nuta Money for Nothing i już jest (no) zajefajnie, a dalej w tle inne fajowskie numery z kolorowej ejtisowej ery. Ejtisowa nostalgia króluje i to jest jej level najwyższy, bo na wejście jak w pigułce przez ekran przelatuje dosłownie wszystko z czym rocznikowi 77 ten czas się kojarzy. No jasne, pamięć bywa sprytna i wywala to co z perspektywy żelaznej kurtyny słabe było, a pozostawia kolorowe obrazki, oczywiście rajską amerykańszczyzną pachnące. Tak jest i dobrze - co się będę siermiężnością zatruwał, jak jej zbytnio jako smarkacz w pełni świadomie nie doświadczyłem. Ale nie o tym, nie o tym - za to o tym jak złowić osiemnastoletniego Michaela, którego nazwisko jak się już wkrótce zechce okazać, ekspresowo wespnie się na koszykarskie szczyty. Akcja produkcji Bena Afflecka oparta jest na trzymającym doskonałe tempo słowotoku, może przegadana ale tak fantastycznie nabita dialogami, że wręcz podniecająco podbijająca dramaturgię i to w sumie nie jest zaskakujące, tego można było się spodziewać, więc zaspokajając oczekiwania daje spory zastrzyk rozrywkowej przyjemności. To mnie znakomicie bawiło i dawało także porcję rozrywkowo właśnie podanej wiedzy zakulisowej, jakiej do tej pory nie posiadałem, bo w temat głębiej nigdy się nie wbiłem. Sprzedano mi też tutaj przy okazji hollywoodzko spreparowaną filozofię podczas negocjacyjnego teatrzyku i to nie było żenujące, bo gdyby było, to by mi się włączyła czerwona lampka ostrzegawcza. Wyszło z pasją nakręcone, lecz naturalnie szablonowo milusie sportowe filmidło, bo sportowo-biznesowe i o czymś, co w sumie wartością wyższą nazwać nie można, ale za to jakim te sytuacje echem w branży się odbiły i jak zmieniły jej oblicze, to już miliardy dolarów w kieszeni szefa autora trafionego pomysłu i całej drużyny wspólników mega profesjonalnie prowadzonej promocji świadczą.




