Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Cimino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Cimino. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2024

Heaven's Gate / Wrota niebios (1980) - Michael Cimino

 

Rzec że Michael Cimino w pompie się lubował, to powiedzieć w zasadzie wszystko i nic zarazem. Powiedzieć, że kino made in Cimino, to kino czasowo rozbuchane, emocjonalnością pierwotną agresywne i w dodatku tak bez kompromisów nadźgane surową bezpośredniością zarazem, to opisać w skrócie największe jego dzieło w postaci Łowcy Jeleni, a i trafnie sprecyzować Wrota niebios akurat - które na marginesie trwając (na rany boskie) bagatelka 3 godziny i prawie 3 kwadranse, skutecznie mnie przez lata od seansu odpychając, jednak finalnie w końcu równie skutecznie zachęciły - taki byłem ciekawy i tak tej ciekawości się uległem. Wrota niebios (też akurat) są bowiem potwornie epickie, jak równie mięsiste, dzikie, wręcz okrutnie dzikie i nie mówię tu wyłącznie o tej jednej z pierwszych krwistych scen, a mam na myśli bezkompromisową wizję czasu i miejsca jaką Cimino ukazuje. Sporo tego surowego obrazu na ekranie, przyznaje iż spójnie połączonego z historią rozbudowaną i scenariuszowo nazbyt być może mimo zalet rozwlekłą. Ale tak sobie scenarzysta i reżyser wymyślili, że nie ma zmiłuj się i bez nabicia po korek, ich pomysły straciłby na sile rażenia, a może i widz oglądając okrojoną wersję mógłby mieć pretensję, że mnóstwo wątków zostało pominiętych, a te sceny trwające po meeega meeega dużo minut, w formule bardziej zwięzłej zagubiłyby swój sens. A ja uważam, iż rozmach robi wrażenie, a dosadność ją dodatkowo potęguje, ale może te niemal cztery godziny projekcji to za wiele, a pieniądz myślę gigantyczny w produkcję włożony zeżarty przez aspiracje reżyserskie. Mimo rzecz jasna ambicjonalnych plusów, nie można stwierdzić, by te plusy w pełni przesłaniały narracyjne minusy i że nie jest to klasyczna propozycja kinowa dla najodważniejszych i najwytrwalszych. Tyle w temacie, a do szerszego spojrzenia i kontekstów zgłębienia zapraszam gdzieś, gdzie podobnie jak w twórczości Cimino, w quasi recenzenckiej branży rozbijają wszystko na atomy i wstukują w klawiaturę w tym celu odpowiedniki prawie 220 minut projekcji, w postaci gargantuicznych rozmiarów recenzji!

piątek, 10 października 2014

The Deer Hunter / Łowca jeleni (1978) - Michael Cimino




Czy jak wszyscy wokół co na kinie się znają twierdzą, że to dzieło i klasyk bezdyskusyjnie, to ja mimo pewnych wątpliwości też taką na zewnątrz ocenę mam prezentować? Może rozsądek powinienem zachować i zamiast poddać się tej przesadnie dominującej tendencji, dać do zrozumienia w formie konstruktywnej krytyki, co mi w tym "łowcy" nie gra? Pytania retoryczne, bo jak z czymś nie do końca się zgadzam to pod prąd nie mam obaw płynąć. ;) Tym bardziej, że w tym konkretnym przypadku moja percepcja obrazu Michaela Cimino wcale nie tak zupełnie odległa od tej przez koneserów prezentowanej. Zwyczajnie uważam przede wszystkim, że ta epickość formy w trzygodzinnej projekcji zamknięta nie do końca z bezpośrednią brutalnością i surowością przekazu się zazębia. Ta bogata wizualnie, sugestywna i zawierająca w sobie masę istotnych detali scena weselna zbytnio czasowo rozwlekła, a kontrastowe przejście z polowania do działań wojennych zbyt gwałtowne. Sam konflikt pokazany nader jednowymiarowo, a ocena jego stron nad wyraz tendencyjna. Psychologiczny rys postaci nazbyt jaskrawy, a metafora ślepego losu w rosyjskiej ruletce zawarta, zbyt obfitą ilością krwi zbryzgana. Szkoda, bo materiał był bardzo dobrej jakości, niestety krawiec tnąc go zamaszystymi ruchami nieco źle spasowaną odzież uszył. W niej klient może nie wygląda groteskowo, jednak brakuje mu szyku i elegancji. Wiem, rozumiem zamiary, doceniam zaangażowanie i pracę w uzyskany efekt włożoną, ale wciąż mimo chęci nie jestem w stanie do takiego kroju się przekonać. To chyba chodzi o gust, a o nim to się podobno nie dyskutuje. :)

P.S. Do formy mam zastrzeżenia, żadnych natomiast do kreacji tych wszystkich współcześnie aktorskich ikon. Klasa najwyższa i kropka!

Drukuj