Niewiele minut do początku końca świata, w trzech odsłonach, czyli gapimy się bezradnie jak piony decyzyjne dają duuupy, więc świat się prawie praktycznie pali i wali, licząc oczywiście iż demokratyczni kierownicy są w godzinach sprawdzianu rozsądni, a zanim przyjdzie powiedzieć sprawdzam też zaradni i przygotowani. Niczego w zasadzie (jakbyśmy nie byli wyrozumiali) takiego jednak nie obserwujemy, bowiem dominuje zaskoczenie, lęk i powściągliwa, ale jednak proceduralna panika, stąd jak net donosi netlifxowemu do tematu podejściu autorstwa Kathryn Bigelow dostało się od rzeczywistych bohaterów dramatu. Pentagon i Biały bodaj Dom oburzeni, krytykują - nie potwierdzając iż wykażą się jedynie przerażającą bezradnością. W gestii mojej (jako nawet nie ważnego pioneczka w tej grze globalnej) pozostaje jedynie posiadać fundamentalnie naiwną nadzieję i skupić się na ocenie wartości filmowo-rozrywkowej produkcji zasłużonej dla gatunku polityczno-wojennego reżyserki. Twierdzę stanowczo, iż Bigelow robiła to niegdyś znacznie lepiej, intensywniej, a tym razem tylko poprawnie - dostosowując się do schematu, jakby sposób perspektyw trzech różnych nie próbował owej schematyczności przełamywać. Nie pomagają być może właśnie one, gdyż są nierówne i ku mojemu ubolewaniu, gdy wydaje się że można w miarę kameralnie surowo teoretycznie o zagładzie nuklearnej bez nadmiaru wzruszu, to mega ostatnie spojrzenie doprowadza do poczucia obcowania z typowo amerykańską nabrzmiałą patosem formą. Ogólnie nie było trudno przebrnąć, lecz daleko do oklasków. Dobry tytuł tak w ogóle i to największa Domu pełnego dynamitu zaleta, bowiem uderza kalką oczywistości i niestety gdyby nie czasy w jakich żyjemy i realne zagrożenie, ten strach który miał wywołać, nie generowany filmową fikcją, a lękiem w realu. A to żadna zasługa przecież Bigelow i spółki.
czwartek, 6 listopada 2025
wtorek, 27 czerwca 2023
K-19: The Widowmaker / K-19 (2002) - Kathryn Bigelow
Poziom tak Polowania na Czerwony Październik, jak i Karmazynowego przypływu w sensie odtworzenia w hollywoodzkim stylu realiów dramatycznej podwodnej przygody utrzymany. Pozornie jednak to tylko bliźniaczy brat pierwszego z nich (tego wiadomo, legendarnego już obrazu), bowiem co fikcja literacka to fikcja, a co wprost oparte na autentycznych wydarzeniach, to z miejsca nawet jeśli podkręcone na okoliczność fabularnej filmowej materii, to jednak bardziej autentyczne, teoretycznie. Wiadomo też, że Jankesi film o Sowietach zrobią tak jak rozumieją (oj myślę bardzo po swojemu) sowiecką mentalność, czyli nie potrafiąc jej pojąć poprzez wschodnio-europejską optykę, więc ją mocno stereotypami zakażają - czasem jednostronnością odczuć wręcz przeładowują. Mimo to akurat film Kathryn Bigelow trzyma w tym kontekście bardzo przyzwoite standardy i myślę nie krzywdzi aż tak tego autentycznego obrazu (oczywiście w sensie przedkładania dobra narodu nad dobro jednostki potwornego) walorem własnej amerykańskiej "przezajebistości", bo nie stawia się tutaj idealizowanego wizerunku etatowych obrońców moralności i pokojowego porządku na Świecie przeciw imperium zła wszelkiego, gdyż cała historia dotyczy w zasadzie wyłącznie naszych wschodnich "sąsiadów". Aktorzy popularni udają więc radzieckich towarzyszy i obsada gwiazdorska nie daje powodów do narzekania, kiedy zna się jej ograniczenia i docenia (ja doceniam), iż używając języka angielskiego nikt tu nie wyskakuje z symulowaniem akcentu rosyjskiego, a zdjęcia kręcone są oczywiście profesjonalnie, wszystkie ujęcia przemyślane i z rozmachem i oddające charakter sytuacji, więc robiące jeszcze bardziej niż twarze Harrisona Forda czy Liama Neesona wrażenie. Natomiast w kwestii zrelacjonowanej opowieści, ona jest bezdyskusyjnie wstrząsającą historią ruskiej nieodpowiedzialności, dowodem porażającym braku liczenia się z konsekwencjami i ofiarą z ludzkiego życia i zdrowia. NORMALKA!



