Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Florian Zeller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Florian Zeller. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 sierpnia 2023

The Son / Syn (2022) - Florian Zeller

 

Florian Zeller korzystając ze sprężyny znakomicie przyjętego Ojca idzie za hollywoodzkim ciosem i robi film zatytułowany Syn. Przypadek? Zbieg okoliczności, a może po prostu temat aż się prosił o tak oczywisty tytuł, bez kontekstu związanego z poprzednią reżysera produkcją. Nie, doczytaj przez sekundę u źródła autorze refleksji i będziesz wiedział, że Syn to bowiem druga część tryptyku, który zakończy Matka, a poza tym w sumie tylko kompletnie niezorientowany w sytuacji przypadkowy widz mógłby nie złożyć komunikatów w całość, a poza tym wszystkim smaczku i pewności do przekonania dodaje obecność w obsadzie Anthony’ego Hopkinsa grającego OJCA, więc no wiadomo było, że to grubszy pomysł na wzbudzenie zainteresowania i jego przedłużenie. Pytanie czy uczciwy i czy przede wszystkim wart rozwlekania, bez konieczności tego rozciągania do trzech odsłon, bez żenującego (rym) naciągania. Oglądałem Syna z nastawieniem że będę miał do czynienia z dramatem obyczajowym, a obejrzałem całkiem rasowy thriller niemal. Obejrzałem coś w klimacie modnej nowoczesnej „loftowej” psychologii, aspirującej do poziomu oddziaływania kina grozy, zasadniczo obok tematyki zaburzenia psychicznego, w pierwszym jednak rzędzie o roli ojca przez pryzmat roli męża - tak kombinuję. Na pewno nie brakuje mu zalet, ale największą wadą jego teatralna sztuczność i tak samo dopasowana do niej egzaltacja w sposobie zachowania postaci i gdyby to było na przykład broadwayowskie przedstawienie, to w takiej formie by przeszło, lecz jako film fabularny nieco irytuje. Wprost pisząc, film jest przepompowany napompowaniem i trzeba albo to lubić, albo nauczyć się z tym przez dwie godziny żyć. Jest też niewątpliwie wstrząsający, bo nie traktuje tematu tak typowo, że niby wszystko dobrze się skończy, pomimo jednak minimalną dobrą wolą zasadniczo miażdżącej krytyki kierowanym, ja poczułem się efektem osiągniętym rozczarowany i nie będę na Matkę czekał z niecierpliwością i ogromnymi wymaganiami. Wina Zellera!

piątek, 16 kwietnia 2021

The Father / Ojciec (2020) - Florian Zeller

 

Autorski projekt Floriana Zellera, wspieranego przez Christophera Hamptona, z muzyką nie bagatela kogo bo  Ludovico Einaudi, czyli w przekonaniu nie tylko moim ale i eksperckim najbardziej uznanego obecnie europejskiego kompozytora muzyki filmowej. Ze wspaniałą obsadą i praktycznym wybornym aktorstwem święcącej swoje obecnie największe sukcesy Oliwią Colman i legendarnym Anthony'm Hopkinsem. Studium choroby Alzheimera tutaj tematem, wokół zespołu otępiennego fabuła osnuta. Jak przy odrobinie zadanego sobie wysiłku można u wiarygodnych źródeł doczytać, studium bardzo wyraziste, sugestywne, merytorycznie w punkt trafione. Kilka krótkich metaforycznych ujęć pomiędzy scenami, lecz większość to artystycznie cyzelowany, wymowny obraz konsekwencji choroby i powikłań w relacjach rodzinnych z nią dramatycznie powiązanych. Obraz głęboki rzeczowo, jak wspomniałem wybornie aktorsko zagrany i w dodatku niezwykle dopieszczony pod względem estetyki zdjęć. Wszystko co widzimy ma niemal miejsce wyłącznie w przestronnym londyńskim apartamencie, w którym przedmioty starannie dobrano, aby odtworzyć wiarygodny klimat inteligenckiego pochodzenia bohaterów. Jest po angielsku ceremonialnie, z użyciem wyrafinowanego słownictwa, dystyngowanych manier i pedantycznych wręcz manieryzmów, a one postawione świadomie w kontraście do zagubienia, pomieszanie zmysłów u którego podstaw zmiany w percepcji - zwidów, dziur w pamięci, kompletnego koszmaru utraty możliwości rozpoznawania rzeczywistości. Narastającego strachu w obliczu nieznanego, przynoszącego systematycznie kolejne splątane wątki i wspomnienia, dla wciąż próbującego racjonalizować szczególnie błyskotliwego umysłu. To co czyni film Zellera w układzie odniesienia innych podobne zagadnienia rozpatrujących produkcji wyjątkowym, to inna niż zazwyczaj perspektywa. Dotychczasowe obrazy najczęściej skupiały się wyłącznie na koszmarze najbliższych. Ten akurat równomiernie perspektywy miesza, choć z racji świeżości spojrzenia od wewnątrz umysłu osoby chorej, to ta druga naturalnie większą uwagę zaskarbia, czyniąc owocnie z klasycznego dramatu obyczajowego swoisty kameralny horror. 

Drukuj