Kawał dobrego klimatycznego kina, podobno opowiadającego historię opartą na faktach. Za kamerą w kierowniczej roli Sebastián Lelio, czyli nie byle ostatnio anonimowy reżyser, bo posiadający na koncie takie bardzo dobre tytuły jak Nieposłuszne, Fantastyczna kobieta i "rimejkowana" Gloria, więc to żadna niespodzianka, że The Wonder wygląda dobrze, ale i wciąga nie tylko za sprawą tematu lecz i pasjonująco, choć nieco sennie (walor nie przywara) tematu sprzedania. Atmosfera, obraz plus tajemnica i aktorstwo na wysokim poziomie, równa się bez dokładnie dziesięciu minut, dwie godziny hipnotycznego wpatrywania się w ekran, a to już chyba wystarczająca rekomendacja wypływająca spod klawiatury mojej (he he), by sprawdzić tytuł. Operator doskonale obchodzi się ze światłem, widać iż nie obca mu też sztuka uchwycenia malarskiego krajobrazu, a jego sposób pracy i reżyserska wizja Lelio znakomicie przemawiają do tak samo estetycznej wyobraźni, jak i dobrego gustu artystycznego. Dziewiętnastowieczna Irlandia, torfowiska wrzosowiska, samotny dom, rodzina i jej tajemnica do zbadania. Reakcja tejże i decydującej na podstawie krzywdzących przesłanek (przesądy, patriarchat) niby mądrzejszej starszyzny na prawdę, wstrząsający powód stojący za praktyką wyjaśniająca tajemnicę i uparte tkwienie w religijnej obsesji i zabobonnym amoku. Warto, chociaż nie wiem czy znajdzie zainteresowanie zakochanego bez pamięci w zalewie serialowym netflixowego widza. Pewnie nie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebastián Lelio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebastián Lelio. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 listopada 2022
sobota, 16 listopada 2019
Gloria Bell (2018) - Sebastián Lelio
Prozaiczna to historia,
proza życia w artystycznie przygotowanej pigułce - w zasadzie nic szczególnego,
a jednak coś dość wyjątkowego. Zapewne sporo kobiet odnajdzie w sobie taką
Glorię, Gloria podsunie im lustro i z tym lustrem zaproponuje nie jedną lampkę wina. Nie pierwszej młodości, ale wciąż atrakcyjna aktorska śmietanka w
rolach głównych - para Julianne Moore i John Torturro. W pierwszym planie dansingi
dla dojrzałych samotnych z disco wibracjami z lat siedemdziesiątych, świetne ujęcia,
w których kamera skupia się na postaciach wygłaszających mądre kwestie, a w tle
rozgrywa się coś istotnego, absolutnie nie marginalnego i mimo, iż to niby dzieje
się w drugim planie, to jest kapitalnie w nim wyeksponowane. Miłość w średnim
wieku, po przejściach i z bagażem trudnych doświadczeń, a jednak romans to
piękny i obraz z rodzaju tych niezupełnie oczywistych, a tym bardziej wprost przewidywalnych. Chociaż bez potężnych tąpnięć, czy eksplozji emocjonalnych oraz
jak podpowiada głębsza orientacja, na podstawie (a dokładnie będący powieleniem
- remake) scenariusza i wprost filmu (o dziwo) Sebastiána Lelio. Mały film o
bardzo wielkich osobistych sprawach - o codziennej samotności chwilami tylko bliskością
przerywanej i wyrwaniu się z odbierających kobietom prawdziwą wolność konwenansów i patriarchalnych
więzów. Ktoś zapyta, po co kręcić niby to samo po zaledwie pięciu latach.
Odpowiem, że może po to, aby tacy „znawcy” kina chilijskiego jak ja, dowiedzieli
się poprzez hollywoodzkie ścieżki o istnieniu pierwowzoru i skorzystali jeśli nie z szansy dotarcia do pierwotnej wersji, to chociaż obejrzenia czarująco porywającej sceny finałowej w wersji amerykańskiej.
środa, 22 maja 2019
Disobedience / Nieposłuszne (2017) - Sebastián Lelio
Nieoczywisty melodramat, ogólnie podejmujący problematykę kontrowersyjnej obyczajowości, a
dokładnie miłości homoseksualnej w ortodoksyjnym środowisku Londyńskich Żydów. Sebastián Lelio po raz kolejny nakręcił obraz, w którym orientacja seksualna (czy jak w
przypadku hiszpańskojęzycznej Fantastycznej kobiety tożsamość płciowa) stanowi oś, wokół której
buduje przenikliwą analizę społecznych konwenansów, oraz w rzeczy samej głównie subtelnie
snuje emocjonalną refleksje o głębokiej więzi pomiędzy trzema osobami. To
jasne, że obecnie w dobie histerycznego przywiązania do konserwatywnych
wartości, tudzież zwłaszcza partykularnego wykorzystania kwestii orientacji
seksualnej w bieżącej polityce temat wydawać się może już zbytnio męczący, lecz
w takim ujmująco poetyckim (sugestywnie zaaranżowana rola Lovesong, The Cure ;))
i uciekającym od podłej zapalczywości ujęciu niesie ze sobą tak konieczny wartościowy
pierwiastek ludzki. Szczególnie, że również aktorsko jest wyśmienicie - chemia
pomiędzy kluczowymi postaciami jest silnie odczuwalna, tworząc wraz z
przekonującą psychologią i wnikliwą eksploracją duszy interesującą mozaikę doskonałego warsztatu, merytoryki i wrażliwości, a głośno komentowane
odważne sceny miłości lesbijskiej pozbawione są w rzeczywistości wulgarności na
rzecz pięknego wyeksponowania namiętności. Poza tym finał niesie ze sobą
nadzieję i jak się zdaje odkłamuje nieco przekonanie, iż w religijno-moralnym purytanizmie
nie ma miejsca na indywidualną świadomość i instynktowne odruchy.
wtorek, 25 września 2018
Una mujer fantástica / Fantastyczna kobieta (2017) - Sebastián Lelio
Pierwsze ujęcia i
zadaje sobie pytanie obnażające mój brak większej wiedzy w kwestii kina hiszpańskojęzycznego. Czy to jest może świeży, po cichu wprowadzony na ekrany nowy Almodóvar, czy ktoś
kto może chciałby być Almodóvarem? :) Tak sobie na starcie pozwoliłem frywolnie
zażartować, co nie do końca okazało się żartem, bo film Sebastiána Lelio jest w rzeczywistości
bardzo bliski twórczości największego współczesnego hiszpańskiego reżysera.
Jedyny trop który mógłby zwrócić moją uwagę aby powziąść wątpliwości, to brak tego
telenowelowego sznytu którym w charakterystyczny sposób Almodóvare zwykł ubarwiać własne
historie, lub też czynić z nich dodatkową istotę treści. W tym przypadku zamiast
niej postawiono na oniryczny charakter obrazu, w sensie nie tylko i wyłącznie
jego tempa ale przede wszystkim rozmytego kolorytu ujęć. Taki to film
akwalerowy i to nie w sensie dosłownym faktury obrazu, ale narracji wizualnej. Poważny dramat o
odrzuceniu i stracie szansy na względne szczęście, tak samo jak prowokujący wielopłaszczyznowe spojrzenie dramat o rozpadzie rodziny na rzecz zaspokajania własnych perwersyjnych potrzeb. Metaforyczny wielce, z
dwiema scenami (ta z wiatrem i ta z lustrem), które ten środek stylistyczny wykorzystują w sposób zaiście mistrzowski. Wszystko w życiu Mariny jest
skomplikowane, bo to życie konsumpcyjne, bez wewnętrznej harmonii, życie wplątane w zależności bez bezpośredniego na nie wpływu, wreszcie życie w kulturowym odrzuceniu, bez szansy na pełną asymilacje. Bo Marina
mimo starań chirurgów, to taka dziewczyna co wciąż chłopaka niestety przypomina. ;) Frywolnie wystartowałem, frywolnie zakończyłem, w żaden sposób jednak tymi
niepoważnymi zagraniami, nie chcąc umniejszać wartości merytorycznej i artystycznej filmu Sebastiána Lelio.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



