Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Caton-Jones. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Caton-Jones. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2022

This Boy's Life / Chłopięcy świat (1993) - Michael Caton-Jones

 

Zrobiona wizualnie na styl Marylin Monroe Ellen Barkin i kilkunastoletni, wyglądający odrobinę na upośledzonego Leonardo DiCaprio. Gdzie jest dzisiaj aktorsko Ellen nie mam pojęcia, zniknęła (chyba że jej nie zauważam) po kilkunastu latach intensywnej kariery, a gdzie jest Leonardo? Leonardo jest na szczycie, wciąż i wciąż. Obok nich w jednej ze swoich najmocniejszych kreacji Robert De Niro, więc obsada u Szkota hollywoodzka i akcja osadzona w Ameryce przyznaje jak na wychowanego daleko od Nowego Świata przekonująco oddaje charakter jankeskiej rzeczywistość lat pięćdziesiątych, a sama fabuła prosta życiowa historia matki i chłopca porzuconego przez ojca biologicznego, oparta o autentyczne wydarzenia łapie za serduszko, bo jest tak jak autentyczna tak naturalnie zagrana i ciepło opowiedziana. Matka samotnie wychowująca mało zdyscyplinowanego (ale kocha syna i syn kocha mamę), bo zagubionego dorastającego kawalera i facet mamy ze swoją jak sie okazuje oswojoną z przemocą domową rodzinką. Mamusia za miękka i wychowawczo (w sensie skutecznie przed głupotami powstrzymująca) nieudolna, stąd w akcie desperacji oddaje go pod kuratele faceta, który jak to przeciętny samiec naładowany testosteronem zabiera się za jego tresurę i popisujący się przed kumplami maminsynek z miejsca z pseudo cwaniaczka robi się potulnym zastraszonym barankiem, z chwilowymi już tylko buntowniczymi inklinacjami i nawet zrodzonymi ambicjami. Obyczajówka zatem bardzo życiowa, o twardej męskiej wychowawczej łapie, bardzo cierpkiej męskiej przyjaźni - dojrzewaniu nagle i według metod bezkompromisowych. Dla dobra gówniarza, który bez interwencji mógłby ostro popłynąć, a tak poddany dyscyplinie i obowiązkom nie ma czasu na ściągające kłopoty pierdoły. Film o tym o czym dzisiejsi postępowi moderatorzy metod wychowawczych zapomnieli i wszyscy mamy do czynienia z efektami ich kompletnego braku zrozumienia problemu i tym samym bezstresowego wychowania - innymi słowy wychowania bez zaznaczania granic. Prawda że niezła, odkrywcza rozkminia? To jedno, a drugie, lekcja historii kulturowych i społecznych kontekstów, w znaczeniu objawienia roli kobiety i jej miejsca w życiu mężczyzny. Lekcja mocno wstrząsająca, bowiem czasy to mężczyzny jako Pana i władcy w swoim domowym królestwie, a kobiety jego wiernie znoszącej upokorzenia poddanej. Wkrótce jednak emocje wybuchają i jest rzeź, a po rzezi jest puenta i wraz z napisami końcowymi informacja kto napisał o sobie książkę na której podstawie Michael Caton-Jones ten film nakręcił.

P.S. A ogólnie to warto, gdyż to jest bardzo dobre kino.

niedziela, 14 listopada 2021

Our Ladies / Panny roztropne (2019) - Michael Caton-Jones

 

Filmy tego Szkota, akurat nigdy nie należały do moich ulubionych. Jego nazwisko zdobyło wystarczającą w branży renomę, aby w pewnym okresie przyciągał uwagę, ale na status mega reżyserskiej gwiazdy nigdy nie zapracował, mimo ze Hollywood swego czasu szansę na coś więcej nie jeden raz mu zaoferowało. Wpierw Chłopięcy świat z DiCaprio, potem Rob Roy z Liamem Neesonem i Szakal z Richardem Gerem. Filmy dobre, ale tylko poprawne - w pewnym stopniu zapamiętane przez historię kinematografii, ale w żadnym stopniu wpływające na jej bieg. Dzisiaj po latach wpadam więc na Our Ladies, czyli bieżącą produkcję Caton-Jonesa i dostaje właśnie ten typ reżyserii, z jakiego go zapamiętałem. Poprawność ponad błyskotliwość, jakaś tam uniwersalność i właśnie zero odrębnego i ekscytującego charakteru. Człowiek przygląda się rozwojowi wydarzeń bez budowania bliskich z postaciami relacji, jednako też niemal przez cały seans bezkolizyjnie śledzi ich perypetie, bo aktorzy są poprowadzeni sprawnie, scenariusz nazbyt nie kuleje i w temacie podjętym czuje się dobrą scenarzysty i reżysera znajomość kontekstów, a nawet warsztatowo zgrabne różnogatunkowe niuanse (bo przecież w jego karierze rozstrzał gatunkowy spory) nie stanowią przeszkody. Ale to jest tylko takie sobie - takie bez własnej tożsamości i nawet odrobiny ponadprzeciętności. Dobre rzemieślnicze kino obyczajowe, trochę udramatyzowane i trochę komediowe, które dzisiaj obejrzane było, a jutro zapomniane zapewne zostanie.

Drukuj