Medialnie ponad przyzwoitość głośne, dziennikarsko-policyjne polowanie na pedofili, czyli mocne kino o amerykańskim programie telewizyjnym niejakiego Chrisa Hansena, w którym jego zespół wypuszczał do neta wabiki, na które łapały się poszukujące zbyt bliskiego kontaktu z nieletnimi, różnie społecznie i finansowo zawieszone zboki. Hamburgerożercy śledzili tłumnie, choć zdaje się iż (luknąłem na opinie o poziomie programu) bliżej mu było do krindżowego szołmeństwa, nakręconego pod publiczkę, niż uczciwego oczyszczania przestrzeni publicznej z niebezpieczeństwa - oczywiście oficjalnie się pod takąż narracje podpinając. Tyle z perspektywy faktów zwięźle o fundamencie wykorzystanym do wykreowania fabuły sygnowanej nazwiskiem Lance'a Oppenheima i niejakiego Ajona Singha (scenariusz), bowiem nie w tym głównie rzecz, by cokolwiek lub kogokolwiek tutaj gloryfikować czy wprost potępiać, a stworzyć atrakcyjną produkcję filmową. Produkcję jaka powiąże kontrowersje wynikające z treści i wydarzeń, z interesującym przede wszystkim spojrzeniem artystycznym i socjologiczno-psychologicznym. Warsztatowo Primetime wygląda doskonale, montaż jest kompletny, a obraz potraktowano filtrami, tak jakby był kręcony właśnie w czasie do których się odwołuje, więc wymienię fakturę rozmytą, niewyraźną, czyli brak kontrastu dodający autentyzmu i archiwalia powtykane dające wrażenie wysokiej jakości merytorycznej realizmu. Ważne jednak jak Primetime został narracyjnie nakręcony i dokąd scenariusz prowadzi oraz jak mocno przemawia i krew w żyłach wzburza. Zatem w sumie nie wzburza, bo nie opiera się na najprostszych schematach szantażu emocjonalnego, w znaczeniu wywoływania mdłej afektacji wrażliwości czy metodach oceniania postaw, zachowań - bardziej skupiając się na efekcie typowo artystycznie kinowym i od tej strony też przemawiając do świadomości na poziomie powściągliwej, lecz podświadomie dyskusyjnej, a momentami bulwersującej analizy etycznej. Temat bardzo gruby, a zero stereotypowych poruszeń, mimo że temat szeroko zakrojony i poprowadzony, bowiem skupia uwagę nie na samym obleśnym zjawisku pedofilii, a psychologicznych konsekwencjach takiej, a nie innej strategii jego zwalczania. Nie odpowiada wprost na sugerowane pytania, lecz mam nieodparte wrażenie że mocno w milczeniu potępia zastosowane techniki korzystania z nadarzających się okazji, prowokacji oraz manipulacji dla korzyści finansowych i wykorzystania potencjału najlepszego czasu antenowego. Punkt wyjścia w motywacji Hansena udawany, tylko w teorii szlachetny, bo finał to już konkretna etyczna wątpliwość, nawet jeśli brak litości dla zwyrodnialców silnym powodem do usprawiedliwiania ekstremalnych rozwiązań. Szok i wściekłość ludzka zrozumiała, naturalna, lecz merkantylnie, w teatrzyku z aktorami eksploatowana. Ona kluczem myślę do zrozumienia przesłania natury fabularnej relacji/interpretacji prawdziwych wydarzeń. Postać Hansena stając się nieprzyzwoicie wręcz popularna, sama na siebie ściągła foto aparatów uwagę i bezwzględny łowczy gwiazdor staje się sam zwierzyną. Ofiarą choć w innym sensie, to też poszkodowanym własnej słabości. Pożywką potencjalną dla mas perwersyjnej uciechy, bowiem ten który trzyma na muszce, nie potrafi się przed innymi myśliwymi ukryć i tym samym historia nabiera jeszcze większych rumieńców i wielowymiarowości. Wraz z doskonałymi sekwencjami i ujęciami, kapitalnym aktorstwem (ja wiedziałem i podkreślałem coraz częściej że Pattinson, to aktorski klejnot którego mimika predysponuje do najbardziej skrajnych aktorskich wyzwań), całość tworzy poniekąd osobny klimat, jaki właściwie to w takim aranżacyjnym wydaniu kojarzy mi się z ostatnio świętującym jubileusz zasłużonym, sugestywnie ekspresyjnym maksymalnie hitem. Gdyby próbowano Primetime innym nazwiskiem i w czasie tuż po powstaniu właśnie Requiem dla snu promować, ja uwierzyłbym, iż to kolejne doskonałe przedsięwzięcie firmowane przez Darrena Aronofosky’ego.
P.S. Dzisiaj ludzie coraz bardziej interaktywnie w gównianej sensacji brodzą, możliwości jakie podsuwa rzeczywistość post prawd, prowokatorzy bez hamulców wykorzystują, obłęd narasta i nakręca się atmosfera, podstępnie podszytej relatywizmem sprawiedliwości nagonki, hucząc oraz pulsując we łbie coraz mocniej. Rezonujące wyplewianie chwastów, wyrywanie z korzeniami całymi połaciami uzależnia, gdy ambicje gigantyczne w grę wchodzą. Zgadza się?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz