Czaiłem, śledziłem i stąd wnioskuję iż mocno opóźniona to premiera. Wiem, ziemia-kataklizm-pandemia! To oczywiste, nie ma mowy o dżołkach w tym temacie (chyba że wyjątkiem te o maksymalnie czarnej komedii obliczu ;)). Wszystkie kapele obecnie mierzą się z tym problemem. Znaczy wszystkie, które mają już nowe single w sieci, a czas nieubłaganie leci. Kwestia odwieszenia szlabanu na koncerty wciąż jeszcze bez jednoznacznych decyzji - a bez desek scenicznych promocja płyty licha. Kiedyś na krążkach się zarabiało i występy koncertowe były dodatkiem do studyjnego planu wydawniczego. Ostatnie lata to jednak proces zgoła odwrotny - na koncertach się kasę robi, płyta dostarcza tylko dla nich paliwa. Wracając jednak do Surface Sounds! Oficjalnie już jest i cieszy, bo proste formalnie, a mocno o wątek emocjonalny rozbudowane kompozycje, oparte na bluesowym szkielecie (Delta Mississippi) i zaśpiewane genialnie głębokim głosem lidera Kaleo w osobie Jökulla Júlíussona muszą dotykać i dotykają wrażliwej duchowej tkanki. Album jest jak na obecne standardy odpowiednio brzmieniowo wymuskany i dopieszczony aranżacyjnie. Dźwięki to może i oklepane, ale z wielkim czuciem bluesowej materii podane. Ballady i rockery oraz ten, nieco odstający ale fantastyczny Hey Gringo. Więcej tu jednak tych nastrojowych numerów - pięknie bujających, z bijącym w nich szczerym dramatycznym serduchem. Może i bez głosu Jökulla sporo by straciły, lecz po cholerę tu dywagować nad ich wartością odartą z wokalu, kiedy przecież ten songwriting fachowy i własnie wokal zajebisty. Ja to w całej okazałości kupuję - tak samo jak po czasie poprzedni krążek Islandczyków łyknąłem. Pisząc że kupuję, nie daje jednako gwarancji że na wieczność. Tu i teraz mnie tak kręci że aż wzrusz co rusz. Stąd póki co zapętlam z ochotą tego podgrzewanego północną lawą bluesa. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaleo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaleo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 maja 2021
wtorek, 29 listopada 2016
Kaleo - A/B (2016)
Jest taki gość, który przede wszystkim w radiowym światku jako legenda całkowicie zrozumiale jest traktowany i to on podobno promuje w eterze
ten młodziutki islandzki zespół. Tak przynajmniej mi doniesiono i nie mam
podstaw by nie ufać tym informacją. Zaopatrzyłem się zatem w materiał z
drugiego longa Kaleo, by na własnej skórze sprawdzić czy jakość z wpierw obwąchanego klipu odnaleziona zostanie także w innych kompozycjach znajdujących się na albumie. Teraz
kiedy materiał poznany, mogę z ręką na sercu przyznać, że akurat A/B to żadne ogromne
objawienie. Znam kilka grup, wokół których szum mniejszy, a osiągnięcia
większe - ale doceniam pracę Kaleo i dostrzegam duży potencjał jaki w tych czterech młodzieńcach drzemie.
Mój wstępny entuzjazm singlem wywołany może i nieco ochłodzony, bo No Good okazał się tylko w ograniczonym stopniu reprezentatywny dla całości. I tak jak w nim czuć
ducha święcącego ostatnio triumfy sceniczne Royal Blood, to w każdej kolejnej
kompozycji odnajduję echa innych dzisiejszych liderów szeroko rozumianego
odpowiednio przyjaznego rocka, za którymi oczywiście kryją się lata doświadczeń
i twórczości legend sprzed lat. I tak jak przykładowo w przytoczonym już No
Good garażowa surowiznę duetu funkcjonującego jako królewska krew słyszę, to
Way Down We Go kojarzy mi się z atmosferą roztaczaną przez Arctic Monkeys na
AM. Broken Bones zaś to za sprawą sposobu intonacji i zawartości śpiewnego czarnego
bluesa jednoznaczna wycieczka powiązana z Hozierem i jego Work Song, a
zaśpiewany zapewne w ich ojczystym języku Vor í Vaglaskógi poprzez linie akustyka pojmowany jako inspiracja solowym Stingiem. Tych odniesień masa, a ja jeszcze wyraźnie w Automobile słyszę, jakby
ścieżkę dźwiękową z coenowskiego Inside Llewyn Davis i w All The Pretty Girls
ducha rodaków z Of Monstera and Man. :) Pytanie powstaje, czy mnogość wpływów łączyć ze ślepym naśladownictwem, oczywiście wartościowych wykonawców, czy
może z poszukiwaniem własnej tożsamości, a może to zabieg, który z premedytacją został zastosowany by szerokie
grono odbiorców z różnych frontów zdobyć. Poczekam na kolejny ruch tych gości,
bo ciekaw jestem czy stać ich na coś więcej ponad poprawność. Zaczekam na
odpowiedź na pytanie fundamentalne – czy mają ambicje by stworzyć na bazie tych
wpływów coś w 100% własnego?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

