Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roger Michell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roger Michell. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2022

Blackbird / Bez pożegnania (2019) - Roger Michell

 

Kręcony głównie we wnętrzu pięknego nowoczesnego domu i w urokliwych przyrodniczo okolicach, obsadzony gwiazdami kameralny dramat Rogera Michella. Jego ostatecznie przedostatni niestety obraz, który przeszedł nieco bez należnego mu echa, a ja akurat teraz z poślizgiem na niego trafiam, bo zwyczajnie ubiegłoroczny The Duke zyskał moja sympatię i pobudził moje na nowo zainteresowanie filmami zmarłego przed rokiem brytyjskiego reżysera. Okazało się że było warto, a angielski charakter obyczajowego dramatu, to to co w nieskomplikowanej filmowej formie może bez wysiłku przez nieco ponad półtorej godziny zaabsorbować uwagę. Na filmowej scenie dość krępująca sytuacja z życia rodzinnego, pożegnalne Boże Narodzenie bez bożonarodzeniowej okazji, bowiem to ostatnie jak się okazuje w pełnym gronie spotkanie bliskich i okazja do tylko pozornie spokojnego przepracowania żalów, kwasów w relacjach rożnych, bardzo odmiennych osobowości - bo przecież w takiej sytuacji nie wypada ze swoimi żalami wychodzić przed szereg i mówić o tym co wieloletnimi tajemnicami, więc wpierw zakulisowo robi się gęsto, a wkrótce oficjalnie można kroić atmosferę. Bardzo mądry, choć niekoniecznie bardzo ekscytujący film o bardzo uniwersalnych życiowych prawdach, bez dzielenia włosa na czworo, a zamiast tej zbędnej czynności ze znakomitym powściągliwym poczuciem humoru i aktorstwem w punkt - gdy potrzeba minimalistycznym, gdy należy ekspresyjnym. Z takim też umiejętnym spojrzeniem z perspektywy kamery i doświadczonym rozumieniem istoty "małego" kina. To również rozsądnie sprowokowana dyskusja o legalności i ciężarze dla sumienia wspomaganego samobójstwa, czyli ważny wątek etyczny, normatywny i społeczny. Obraz autentycznie poruszająco zagrany i w fundamencie psychologicznym jako tekst sztuki napisany, więc wystarczająco silnie oddziałujący by dać się wzruszyć i poddać refleksji.

czwartek, 18 sierpnia 2022

The Duke / Książę (2020) - Roger Michell

 

W starym dobrym stylu, z dbałością o atmosferę i z dobrą gdyż niepozbawioną szlachetnych wartości treścią. Ciekawa historia i (co jedno nie wyklucza drugiego) barwne konserwatywne postaci na ekranie, których nie sposób nie darzyć sympatią. Bardzo brytyjski, bardzo klasyczny i co też nie stoi w sprzeczności bardzo zabawny. Inteligentny i rozrywkowy, pełen filmowej magii i bezpretensjonalnego uroku płynącego z doskonałego wyważenia formy i uzyskania efektu jednocześnie tak dla oczu jak dla ducha atrakcyjnego. Historia o zasadach i staroświeckiej skromności, która jednak wyklucza ślepą pokorę i stąd taka moja i pewnie znakomitej większości widzów radość z seansu i przychylność w stosunku do jowialnych bohaterów. Kulisy autentycznych wydarzeń z samego początku lat sześćdziesiątych - kradzieży obrazu Francisco Goi z londyńskiej The National Gallery przez jednoosobową szajkę złodziejską, kierowaną przez społecznie wrażliwego i dość ekscentrycznego staruszka - zaangażowanego idealistę z ogromną rodzinną tragedią skrywaną w pamięci. Toteż ciąg zdarzeń zaskakujący, natomiast ich fabularna interpretacja z doskonałym aktorstwem fantastycznej Helen Mirren i równie dobrego Jima Broadbenta. Jej akurat w kreacji dla niej samej niecodziennej, jego zdecydowanie wręcz przeciwnie. :) Piękne kino z duszą, a ja kocham takie.

P.S. Niestety jak się okazało, to już ostatni film w dorobku Michella. R.I.P. Roger Michell.

poniedziałek, 6 września 2021

My Cousin Rachel / Moja kuzynka Rachela (2017) - Roger Michell

 


Z pozoru klasyczne kostiumowe romansidło, a w istocie nadzwyczaj mroczne klasyczne kostiumowe romansidło. Pomimo niepokojącego klimatu gęstej tajemnicy i stale potęgowanego napięcia, to jednak wciąż kostiumowe romansidło. :) Albo jeśli nie kategoryzować przez pryzmat epoki w której akcja się toczy, to też poniekąd thriller, a doceniona nie tylko przez branżę filmową autorka powieści stanowiącej dla ekranizacji fundament, jedną z prekursorek gatunku. Roger Michell wziął na warsztat materiał książkowy już dwukrotnie (jak doczytuję, w roku 1952 i 1983) poddany obróbce filmowej i bardzo solidnie przygotowany własny scenariusz (bez jakiejś istotnej skazy, bo pierwowzór to samograj właściwie) obsadził świetnym aktorstwem, przekładając na język filmu atmosferę o sporej sile sugestywnego oddziaływania, podpierając całość osobistą reżyserską robotą wyczuloną na istotne dla gatunku czy estetyki kwestie. Nakręcił tym samym rzecz wartą chwili uwagi, stąd ja, człowiek z rzadka do formuły kostiumowej przekonany, w tym przypadku zasiadałem przed ekranem mocno zaintrygowany, dając się w praktyce wciągnąć w wir misternie tkanej intrygi, w której kobieta fatalna systematycznie i konsekwentnie mężczyźnie w zmysłach miesza, a on (nawet jeśli on świadom faktów i podejrzeń pełen) poddaje się jej sztuczkom i czarowi. Uwaga spojler! Na swoją zgubę oczywiście - choć finał jednak wzbudza co do tego przekonania wątpliwości. ;)

czwartek, 11 lipca 2013

Hyde Park on Hudson / Weekend z królem (2012) - Roger Michell




Trochę przeleciał innymi słowy przelał się przez palce i jedynie klasowe aktorstwo plus wyborne zdjęcia, scenografia, atmosfera epoki przykuły wzrok nie dopuszczając do zaśnięcia. Zakładana zapewne lekka forma obrazu przytłoczona przyciężkawą realizacją. Zawiłe relacje, ukrywana prywatność ikony i w tle tak istotne wydarzenia historyczne w zbyt mdłej jakości. A może ja nie doceniam istoty subtelnych detali?

Drukuj