Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nora Fingscheidt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nora Fingscheidt. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 grudnia 2024

The Outrun (2024) - Nora Fingscheidt

 

Etanol, odurzający i uspokajający - łagodzi niepokoje, odpręża, dystansuje, pomaga w radzeniu sobie z sytuacjami stresowymi, więc tylko chwalić i stosować, gdyby nie!!! Dlatego film Nory Fingscheidt to nie ciągła, nakręcona impreza pod wpływem, a merytorycznie anty alko przestroga i zaskakująco przekonująca w roli zmagającej się z problemem młodej kobiety gdzieś na wietrznych Orkadach Saoirse Ronan. Kto by przypuszczał że ona do takiej roli się wpasuje i w bardzo złożony sposób odda niuanse uzależnienia, bo jej dotychczasowe role zasadniczo nie zwiastowały takiego ostrego skrętu z Alei Dobrze wychowanej panienki, w zaułek pogrążonej w UDRĘCE buntowniczki - pamiętam była też w międzyczasie Lady Bird. Konstrukcja The Outrun oparta została na retrospekcjach - snujących niejako historię Rony i jej drogi do udręki i z udręką się siłowania. Brak tutaj postępującej równo w przedziale czasowym narracji, toteż dramatyzm w sensie kulminacji wkracza na ekran znienacka, a sama ona (narracja) ma oblicze korzystania jakby z dziennika, pamiętnika i zawartych w nim cytatów, według chronologii na potrzeby uzyskania autentycznego wrażenia skomplikowania sytuacji postaci, czy chaosu poczynań, w rozumieniu kręcenia się jej w kółko z powracającym nałogiem. Poza tym w scenariuszu trochę mitów odnośnie miejsca i natury miejscowych, naukowych encyklopedycznych wtrąceń (tak myślę bohaterka wypełnia czas, którego nie chce spędzić na topieniu smutków w butelce), ale najwięcej dzikiej przyrody i ustawicznego plątania się we własnym kłębku traum, siłowania z osobistymi demonami. Pozostaje dodać, iż film Fingscheidt (ostatnio mocny Systemsprenger) jest zderzeniem w kwestii wizualnej świata tejże "uzdrawiającej" odosobnieniem przyrody i imprezowego stylu życia z nutą tajemnicy, bo aby docenić, trzeba się pozwolić wkręcić w koleje losu bohaterki i ponieść ciekawości, dociekając co się zdarzyło, że się ostatecznie w matni w młodości skończyło. Płynie z The Outrun niby banalna przestroga i płynie też prozaiczna mądrość i ja potrafię, mimo iż nie było łatwo po raz enty takie kino, jeśli nie jest nazbyt dosłowne właściwie ocenić, podkreślając jednak jakoby mnie najbardziej ciężko jednak było przed projekcją wyobrazić sobie Saoirse jako alkoholiczkę, a teraz dzięki jej udanemu przeobrażeniu nie mam już z tym problemu. Tak dziewczyna dobrze wypadła i przynajmniej ja po seansie problemu już nie mam! To jest kino smętne i to jest bolesne kino, ma ono też silny wydźwięk ostrzegający. Może nie błyska niczym brutalna krwistą czerwonością pulsująca lampa, ale stanowi porządną w gatunku społeczno-psychologicznym rzecz surowo uwrażliwiającą.

sobota, 15 lipca 2023

Systemsprenger / Błąd systemu (2019) - Nora Fingscheidt

 

Przyznaję że długo się wahałem by w końcu obejrzeć i nie mam wątpliwości, że to było bardzo rozsądne niezdecydowanie, bo kiedy wreszcie się odważyłem, to mnie bolało, ale donoszę iż ból to nie był taki jakiego się obawiałem, gdyż merytorycznie w punkt tutaj trafiono, bez skrótowców czy eksponowania nadwrażliwości, podając pod refleksję życie - życie takim jaki myślę jest. Polecam więc uwadze i apeluje by poznać jednak z obiektywnym dystansem, bez dominującego zaangażowania emocjonalnego, a ja ze swojej strony spróbuję obiecać teraz, iż mimo bezpośrednio z pracą zawodową zrozumiałego doświadczenia, najpokorniej nie będę się tutaj wymądrzał i przyznaję w dodatku, że ani przed seansem, a tym bardziej po nim nie zasięgnąłem opinii znawców z netu, a już na odległość mega bezpieczną trzymałem wszystkich wiedzących lepiej, bo mają po prostu takie wrażliwe serduszka więc wiedzą i sobie bez jakichkolwiek wątpliwości domniemują, że miłość i ciepło wszystko zrekompensują, a tym samym zreperują, a nie zreperują one same osamotnione, mimo że też bez nich ani rusz. Proszę mi wierzyć że to co obejrzycie jest jednym z najbardziej autentycznych obrazów fabularnych jakie widziałem w temacie i chociaż odtwarza sytuację zza naszej zachodniej granicy, może nazbyt ucywilizowaną i bogatszą w możliwości finansowe, to mega ekstremalną i nie mam prawa poddawać w wątpliwość stojącej za nią prawdy ukazanych okoliczności. Doceniam ponadto przygotowanie merytoryczne twórców, tak samo jestem pełen podziwu dla pracy wykonanej przez znakomicie dobraną obsadę i jestem wstrząśnięty po projekcji, mimo że nie jedno z perspektywy pracy widziałem i nie o jednym słyszałem czy czytałem i wreszcie z nie jednym "błędem systemu" przyszło mi się pogodzić, bo bez siły charakteru równoważonej pokorą i mądrą subtelną troską oraz szerokiej amplitudy INTUICYJNYCH reakcji, nie udźwigniesz człowieku tego co inni spieprzyli i czym doszczętnie nie jednemu smarkaczowi życie pokomplikowali. Rozumiem że moja prośba ze wstępu trudna do realizacji, a ja sam dostarczam w tekście dowodu, iż nie potrafię złapać postulowanego dystansu, ale tylko względna rezerwa pozwoli dostrzec te wszystkie krytyczne niuanse, które decydują o prawidłowym zrozumieniu co chciała reżyser nam powiedzieć i z czym tak naprawdę codziennie się siłują wszyscy pracujący z trudnymi środowiskami i ich ofiarami. Wiem że chodzą po tym świecie ludzie zawodowcy-ryzykanci, poświęcający swoje bezpieczeństwo dla idei - świadomi swoich ograniczeń czy roli tak samo decydująco istotnej, jak i marginalnej jednocześnie, w rozbudowanym systemie życia i bycia innych w swoim intymnym koszmarze. Warto skorzystać z tej wiedzy jaką film Nory Fingscheidt dostarcza - wystarczy się na nią otworzyć, rezygnując ze stereotypowych, bądź to ze skrótowych czy podbudowanych wzruszenio-poruszeniem wniosków. W sumie można też przeżywać, bo to ludzki odruch jest, ale nie przede wszystkim!

Drukuj