Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jordan Peele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jordan Peele. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2022

Nope / Nie! (2022) - Jordan Peele

 

Nie odwołam swoich krytycznych, tudzież bardziej precyzyjnie pisząc, nie tak entuzjastycznych opinii jakie swego czasu chóralnie wyrażali członkowie Academy of Motion Picture Arts and Sciences w stosunku do debiutu Jordana Peela i nie będę się upierał przy swoim na potrzeby własnego ego, lecz poniekąd dla udowodnienia, że nawet jeśli mogę się mylić i zbyt pochopnie uznałem Get Out za wówczas obraz któremu życzeniowo dodano to, czego w nim jednak nie było, to przyznam już bez jakiejkolwiek pokrętnej argumentacji, iż Us miało już wyraźnie to wszystko czego w pierwszym tytule reżysera być może nie dostrzegłem, a co jak wspomniałem być może tylko w moim przekonaniu zostało mu dodane. I biorę to na klatę. :) Podobnie o Nope pisząc, mogę już bezczelnie podpinać się pod masową akcję komplementującą tak sposób kręcenia Peele'a, jak umiejętność błyskotliwego budowania złożonej opowieści, która pod pozorami blockbusterowej rozrywki przemyca tak samo wiele fanowskich kinowych inspiracji, jak też ambitnych warstw intelektualnych. Za tym co zasadniczo wygląda jak wysypywanie z dziecięcego worka z zabawkami kolejnych ulubionych towarzyszy dorastania, tutaj w sensie konkretnych autorskich reżyserskich nawiązań i budowania z nich finezyjnej formy, kryje się drugie, albo nawet i trzecie dno i fajnie się te odwołania inspiracyjne tropi, łączy i wyciąga z nich zaskakująco rozbudowane wnioski, a poza tym tak narracyjnie rozrywkowo i technicznie warsztatowo to fantastycznie prądzi. Czuć że Peele doskonale bawi się tworząc spielbegrowskie widowisko, w którym akcja mknie jak nakręcona i nie ma czasu na większy oddech, bo płynnie oryginalne pomysły i przekalkowane nawiązania przechodzą w kolejne - innymi słowy bodziec tworzy reakcję, a reakcja jest natychmiast bodźcem wywołującym kolejną, ale w tym pozornym szarżowaniu i przerysowywaniu na potrzeby jednak satyry, nie ma absolutnie błaznowania, a wręcz jest przemyślana filozofia i bardzo na bogato podana intelektualna ambicja. Wizualnie wygląda wszystko perfekcyjnie - operator fantastycznie wydobywa z ujęć i kadrów zamierzony efekt i nakręca dynamikę, spece od efektów specjalnych umiejętnie zapierają dech w piersiach realizacją pomysłów scenarzysty i reżysera w jednej osobie, któremu nie brak absolutnie artystycznej wyobraźni, metaforycznego poczucia humoru i inteligencji, by łączyć je w spójny koncept. Ekstra koncepcja się za tym kryje, pomysł banalny, a niecodzienny by akurat tak ożywiać ludzkie lęki przed inwazją obcych form życia oraz wyeksponować dzikie zwierzęce instynkty pozornie tylko przez zaślepionego zyskami człowieka kontrolowane. Powiązać historię kinematografii, pierwszej istniejącej rejestracji ruchomego obrazu z westernowym niemal wątkiem koniarskim, ale też szczwanie dołożyć przemysłowi rozrywkowemu. Doprawdy niezłe motywy fabularne, ciekawa wizualna filozofia i finalnie naprawdę świetne ambitne kino bez spiny.

piątek, 23 sierpnia 2019

Us / My (2019) - Jordan Peele




Istnieją zjawiska (także w kinie), których nie jestem w stanie zrozumieć, tym bardziej zaakceptować sytuacji, kiedy za geniusza profesjonalna krytyka czy obyta z tematem publiczność uznaje kogoś, kto absolutnie własną twórczością na to zaszczytne określenie nie zasługuje. Po kierowanym ciekawością seansie Get Out postanowiłem, że nie ma mowy abym temu żałosnemu hochsztaplerowi dał jeszcze kiedykolwiek szansę, ale uległem jak widać raz jeszcze masowemu wpływowi opinii publicznej i pod presją rekomendacji włączyłem tuż przed północą Us. Cóż z tego wyniknęło, co teraz o człowieku i jego pracy myślę już donoszę. Kilka wizualnie interesujących ujęć, klimat niepokoju i zagadka do której wyraźnych tropów masa - tak jednak w zagmatwaniu zakamuflowanych, że nawet klatka po klatce oglądając i tak ich bym w całość nie złożył. Brak bowiem do klucza dostępu, stąd jakbym się nie spinał on nie do zdobycia! Pomysł i scenariusz jest dość zabawny, motywacja przekombinowana, ale techniczna realizacja na tak wysokim poziomie, że sceny przerażają (ale do pewnego momentu) i mimo że pewnie ktoś tutaj do widzą puszcza oko, to mimika postaci wgryza się w moją psychikę dreszcze wyzwalając (do pewnego momentu) i jakieś tam całkiem nie małe pocenie powodując (do pewnego momentu). :) A może to jakaś trzecia droga realizacyjna, znaczy miszmasz, a „po naszemu” to groch z kapustą w praktyce upichcony? Dziwna, a wręcz drażniąca to sytuacja, bowiem mocno wykluczające się reakcje zostają sprowokowane, a ja nie wiem czy to improwizowana hochsztaplerska manipulacja drwiąca z bezsensownej przemocy we współczesnych horrorach czy poważne kino grozy z przemyślanymi precyzyjnie założeniami i stojącą za nimi kompleksową filozofią. Nie wiem, nie wiem, nie wiem - trudno mi orzec czy to lew czy nosorożec. :) Ciężko zrozumieć intencje, bo cholera wie o co w tym czymś chodzi. Domyślam się, a może zwyczajnie strzelam, że idzie o hajp napędzający fejm! Kolejna szarża Jordana Peele'a, nic ponadto.

P.S. Na plus i to bez ironii piszę scenografia operatora okiem wyostrzona, całkiem gitesowa muzyka Michaela Abelsa oraz fajowo splątana Lupita Nyong'o.

wtorek, 13 lutego 2018

Get Out / Uciekaj! (2017) - Jordan Peele




Recenzja będzie szorstka i krótka. To całkowicie nie moja bajeczka, bo akurat na ekranie taka sytuacja książkowa, kiedy skomplikowana dla efektu historia tak naprawdę niewiele w sobie treści przynosi. Stanowi popis fajerwerków, efektownych zagrań, kiwek entuzjastycznie przyjmowanych, które zasadniczo pusty przekaz niosą. Bez głębszego dna, większego wpływu i zaangażowania, jakie mogłaby we mnie wywołać. Im dalej w ten las, to tym większe poczucie zażenowania, tym mniej w tym logiki i więcej rozrostu chwastów wokół motywu przewodniego. Zakładam że nim problem rasizmu, w zdominowanej przez białego człowieka cywilizacji zachodu. Tyle że ten temat tak grubą czcionką opisany, tak ociekający tuningowaną wyobraźnią, że aż żałośnie przejaskrawiony. Typowa popcornowa amerykańszczyzna, z dziurawym, nielogicznym scenariuszem i fatalnie napisanymi postaciami, sztucznie w większości odegranymi. Nieudolnie z wysokimi ambicjami skojarzona próba straszenia, nie wiem, może zapuszczenia się do podświadomości i zrycia bani? Sen na jawie, jawa we śnie? Członkom akademii odbiło? Za co te nominacje? Nie rozumiem, w moim odczuciu, to ich działanie promocyjne zupełnie pozbawione jest sensu! 

Drukuj