Wspomnę teraz (i nie jest to akurat mój pierwszy tekst) o grupie, która dekadę temu z niemałym impetem wbiła się na intensywnie eksploatowaną moją playlistę, razem z falą retro rockowej ofensywy, trwającej dla mojej uciechy w okrojonej lecz wciąż ciekawej wersji aż do dzisiaj. The Crystal Caravan wraz z Against the Rising Tide stał się w maksymalnie subiektywnej opinii piszącego z miejsca jednym z liderów odmłodzonej retro sceny, lecz niestety po nagraniu kolejnej płyty zamilkł na dobre, a przez to iż na bieżąco przestał o sobie przypominać doprowadził niechybnie do fatalnego skutku jakim zepchnięcie nazwy na margines. Oczywiście jakość prima sort twórczości The Crystal Caravan wówczas przed dziesięcioma laty, jak i obecnie kiedy odświeżam właśnie okrojoną dyskografię nie zasłużyła na zaginięcie w niepamięci, stąd bez zbędnej gadanino-pisaniny podejmuję próbę zainteresowania nazwą wszystkich którzy klasyczne nazwy począwszy od legendarnych The Doors, a kończąc na prawie równie kultowych Jefferson Airplane z silnym biciem serducha wspominają. Wiadomo, że zawartość Against the Rising Tide nie jest wprost kalką dorobku powyżej nazw wywołanych, ale w każdej z kompozycji sygnowanych logiem TCC bez problemu odnaleźć można ducha genialnego progresywnym szlifem podrasowanego hard rocka sprzed ćwierćwiecza i jeszcze sporo innych drobnych walorów, które klimatem nawiązują do czasów hipisowskiej rewolucji. W sumie aż głupio by było gdyby po tej mojej krótkiej wkrętce-gawędce miłośnicy retro brzmienia nie sprawdzili czym się tak podniecam. A wierzcie mi że warto się The Crystal Caravan zainteresować i nie pozwolić by płyty formacji uległy zapomnieniu, bowiem radość i pasja jaka płynie z ich albumów zawstydza wielu obecnych liderów retro trendu. Szkoda wielka, że cholera wie dlaczego słuch o The Crystal Caravan zaginął.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Crystal Caravan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Crystal Caravan. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 września 2020
czwartek, 18 lipca 2013
The Crystal Caravan - With Them You Walk Alone (2013)
Współczesna muzyczna Szwecja doskonałym retro rockiem stoi! "Oczywista oczywistość" dla każdego kto obecnie eksploruje dynamiczną scenę w swych inspiracjach sięgającą głęboko do lat 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku. Trzecia odsłona w dorobku ekipy z Umeå tylko potwierdza powyższą tezę dzięki czemu te spędzone ponad trzydzieści minut z albumem to przyjemność ogromna. Różnica jednak pomiędzy The Crystal Caravan, a dużą częścią obecnych retro gwiazd, iż w dźwiękach które komponują nie odnajduje oczywistych naleciałości Led Zeppelin, Deep Purple czy Black Sabbath. Eksploracja przeszłości w ich wydaniu sięga bowiem w rejony rzekłbym bardziej kolorowe, hippisowskim duchem bogate. Charakterystyczny już rys, zbudowana tożsamość formacji na nowym longu rozwijana o kolejne atrakcyjne wątki płynną, zwiewną jakość posiada. Tam gdzie poprzedniczka odnajdywała inspiracje w stylistyce The Doors, With Them You Walk Alone nie porzucając tych szlachetnych zapożyczeń buduje klimat jednoznacznie w kilku fragmentach nawiązujący do hippisowskiej tradycji Jefferson Airplane. Jednako trudno też dosadnie The Crystal Caravan z bezrefleksyjnymi, biernymi naśladowcami utożsamiać, gdyż w ich twórczości wyraźnie wyczuwalna umiejętność analitycznego wyławiania z dorobku ikon tego co najciekawsze o łatwość pisania kompozycji, lekkość w budowania napięcia, przykuwania uwagi wzbogacana. Faktem przecież, iż scena przepełniona epigonami o schematycznym myśleniu, takimi pozbawionymi tej naturalnej łatwości pisania kawałków - finalnie kwadratowo zlepiających różne wątki, potworki rzeźbiących. Dodatkowym atutem grupy naturalność i specyficzny anty image z pewnością w obecnych czasach nie wróżący im spektakularnej wizualnej kariery. Kasy z tego nie będzie jednak większa pewność, iż to co spod ich łap płynąć będzie w przyszłości komercyjnym szlifem i gwiazdorską pozerką nie przesiąknie pozostanie, a to dzisiaj w plastikowym celebrycim anturażu atut dla mnie potężny. Test trzeciej płyty celująco zdany, szkoda tylko, że taki oszczędny, do sześciu wyłącznie nowych kompozycji ograniczony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

