piątek, 23 października 2026

After Hours / Po godzinach (1985) - Martin Scorsese

 

Na pozór kuriozum w dorobku Scorsese i trudno było mi je na szybko ubrać w słowach po seansie, więc sobie tytuł czekał dość długo na podsumowanie. Scenariusz mocno kombinowany, zaskakujące zwroty akcji w absurdalnych kontekstach często osadzone. Festiwal pomyłek i dziwnych zbiegów okoliczności w jedna koszmarną noc przez bohatera przeżytych. Dziwnie nieprzystająca do dotychczasowej, jak i późniejszej twórczości Scorsese produkcja, jaka może budzić konsternacje podczas projekcji, ale jaka posiada w sobie sporo bardzo specyficznego uroku. Zdaje się iż idealnie oddaje klimat nowojorski, ten znany na przykład z teledysku Jacksona do Billy Jean, gdzie mroczne nocne zaułki, rozświetlane pobłyskującymi kolorowymi neonowymi światłami i całodobowymi barami otwartymi dla zmęczonych egzystencjalną pustką, poszukujących ukojenia bądź ekscytującego wydarzenia. Bohater wpada w gąszczu ulic którymi wiatr gna zużytą codzienna prasę i bucha para wodna z chodnika, w karuzelę niespodziewanych wydarzeń i widz obserwuje jak się w nich miota, po czasie nawet nie zwracając w sumie uwagi na liche prawdopodobieństwo autentyzmu, bowiem głównie czerpie się myślę kinową przyjemność z wchłaniania właśnie atmosfery wczesnoejtisowej, wielkomiejskiej atmosfery. Stąd tu śmieszno i straszno, z całym korowodem osobliwych postaci i zachowań. Jakbym miał podsumować i zdefiniować co chciał pogrążony podobno w tamtym okresie w depresji Scorsese osiągnąć, to stawiałbym na mroczną tragifarsę egzystencjonalną - coś w rodzaju poszukiwania sensu bycia w świecie zgniatającym nieprzystosowanych. Tudzież komedię sytuacyjną z fundamentem dramatycznym o neurotycznych, odjechanych maksymalnie ówczesnych, mieszkańcach nowojorskich ryzykownych dzielnic "dobrej" zabawy. Wszelkiej maści cyganerii miejskiej, niebieskich ptaków i dla równowagi znerwicowanej niższej kadry korporacyjnej. Inaczej niby rozrywkę, a niby ambitną satyrę na drugą twarz "njujorku".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj